/stolica1962_nr_01_7.01_s_01.djvu

			ł
.-
WITAMY ROK ZIEMI MAZOWIECKIEJ W DOMU TURYSTY W PŁOCKU
Nr 1. (735) * Rok XVII *- 7 stycznia 1962 r. * Cena 3 zł Fotokolor Z. Slem.slko
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_02-0003.djvu

			\
II
-
II
l l
'I
..
, I
\� ( s :
'\.łf �� C .' - .\�- �
".-'10
J.'
Elewacja frontowa "Domu Turysty" w Płocku.
---
, \
W śwlełłlku ściany szczyłowej dekoracja porcelłłowa Lecha Gneśklewlcza.
'-
ZDJ];JCIA: ZBYSZKO SIEMASZKO
Jadalnia na dole. Kształt mebh oparty na motywie "jeb" Kenara.
Rok 1962 został ogłoszony Rokiem'
Ziemi Mazowieckiej, wpisanym
równocześnie do programu cen­
tralnych obchodów MHlenium.
Decyzja ta przyczyni się z lPewnością
do zintensyfikowania wielu prac ba­
dawczych nad dziejami Mazowsza, jak
również I do spotęgowania wielu prac
społecznych, którymi zresztą., Ziemia
Mazowiecka chlubi się słusznie już te­
raz. Między in.nymi:
- oddano jut do utytku 23 szkoly-pomnLki
Tysiąclecia 1 rozpoczęto. budowę łł następ­
nych;
- zbudowano 38 świetlic, wyposaltając je
kompletnie oraz pod}ęto prace nad 'realiza­
cją łł następnych świetlic;
- zebrano 210 milionów zł na SFBS;
- przekazano anłodzlef:y 14 boisk lI!Porto-
wych z urządzeniami;
- utożono ponad,170 km d.róg o twaroej
nawierzchni;
- rozpoczęto ibudowę .uD remiz atrabc­
kich, które �łnlaJą - ;lak wiadomo -
W małych mtejseowośetaeh zarazem rolę sal
Widowiskowych;
- podjęto wreszcie li szerokim rozmachem
prace nad /Zagospodarowaniem turystycz­
nym ore,glonul, ,budując oArodkl wczasowe,
kolonie campingowe, stanice wodne, achro­
niska I domy turystyczne .
.1
,t
�'
f I�
, I
,
.�
l'
r�
I'
I
I
t
�
,
\
.--
,
.�
I
--�
Jednym z pięk-nlejszych obiektów
turystyczno-wypoczyn·kowych na Ma­
zowszu jest ntewątpllwie "Dom Tury­
sty" PTTK w Płocku. Stanął on na
miejscu starego zamczyska (a później
teatru). w samym sercu miasta. mając
zarazem wspaniały wgląd w rozległą,
a nietkniętą jeszcze ręką człowieka, do­
linę Wisły.
Autorem �rojektu architektonicznego
Domu Turysty" w PlQCku jest
,prof. Marek ,Leykam. Stronę konstl'luk-
cyjną rozwiązywał mgr inż. Henryk Ję·
drzejewskl.
Obiekt, czynny latem I zimą, daje
schronienie 112 osobom, posladejąc 37
pokoi 2-osobowYCh. oraz 4 sale wy­
cieczkowe (po 12 łóżek każda).
IKażdego przybysza zachwyca nie
tylko usytuowanie budynku i jego ory­
ginalny kształt. Wiele przyjemnych
niespodzianek ukrywa również wnętrze,
na które złożyły się prace tak wybit­
nych artystów i twórców, jak: Marek
Leykam (meble na dole), Lech Grześ­
kiewicz (posadzka w hallu, detale ele­
wacyjne z �orcelitu i figurki w czy­
telni), Antoni Kenar (tkaniny wg pro­
jektów nagrodzonych na Triennale me­
diolańskim w 1957 roku), Helena i Lech
Grześkiewiczowie (ceramika fajansowa
w kawiarnl), Wanda Manteuffel i Ewa
Kochowa (mapa w hallu).
Całość obiektu, wraz ze stanicą wod­
ną i 1P0rcikiem żeglarskim na dole,
kosztowała ok. 7,5 miliona z1. Czyni to
1.000 zł za l m� wraz z kompletnym
urządzeniem, instalacją centralnego
ogrzewania, akcentami .plastycznymi.
J·uż obecnie w "Domu Turysty" w
Płocku ruch panuje ogromny, zwłasz­
cza iż stal się on bazą noclegową dla
"Petrobudowy" .
W lecie 1962 roku przyjeżdżać tu bę­
dzie .. cała Polska": w czerwcu odbędzie
się bowiem w PIQCku sesja naukowa,
na której 'Uczeni z PAN I Uniwersytetu
Wa,rszawsklego omówią stan badań hi­
storycznych, archeologicznych, języko­
znawczych, etnograficznych I socjolo­
gicznych na Mazowszu, umożliwiając
dziesiątkom tysięcy turystów I wy­
cieczkowiczów (rejon jezior łącklch!)
lepsze poznanie tradycji i :przeszłości
pierwszej stolicy mazowieckich Pia­
stów. (łk)
\
00\
....
\-
\
Pok6j Z-osobowy. Tkan1na odłworzona z zarlnlonero
projekłu Anłonlqo Kenar ..
J .... l- 71
_I.
I
I
I
,.
..
--
..
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_04.djvu

			....
Z wysokiej skarpy rozcl"lra się piękny widok na dolinę Wlsly.
•
PŁOCK czeka na gości Tysiąclecia
Jedna z czterech 12-osobow)'ch sal wycIeczkowych.
"
FOTOKOLOR: ZBV..sZKO SIEMASZKO
Fral[ment hallu na piętrze' � Domu Turysty",
-l
-
r;
• d
-
Aiii;at.,
�
ł i
.A
.
'-
t ił
�
il[.�' I' i j
ł ił
�
"
Lo .' , ,
-
ł 'I
..
I •
� ...
•
�
/
·IJ
J..- .
. - ul!
\ I
- ,
I
\ 1\
II
(
. \ .
�
l-
ł I
l
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_05.djvu

			-
Z pytaniem o pogląd na
współczesną sytuację w
malarstwie zwróciliśmy się
do znanego artysty mala-
rza prof. JANA CYBISA, b. pre­
zesa Zw. Artystów Plastyków,
zasłużonego wychowawcy mło­
dzieży artystycznej, darzącego
zrozumieniem jej poszukiwania
nowych dróg i kierunków.
- PanIe Profesorze! O wspók:ze3-
nej sztuce mówi się 1 pdsze tak kon­
trastowo ·różnie. chwaląc lub mu::a­
jąc dla odmiany g·romy potępienia ...
Pańska tWórcwsć 1 liczne 'kontakty
ze :znawcami i twórcami 11: innych
krajów - ma pewno pozwoUły na
ukształtoWBalle poglądu, który chete­
libysmy pr-zekazać naszym CZy,telni­
kom.
- Sytuacja przedstawia się na
ogół dobrze. W konstelacji świa­
towej polskie malarstwo współ­
czesne budzi zainteresowanie w
stopniu dotychczas nie spotyka­
nym. Dotyczy to również naj­
nowszego ruchu w naszej plasty­
ce, czego najlepszym dowodem
są wyróżnienia zdobywane na
wystawach międzynarodowych
przez polskich młodych mala­
rzy, rzeźbiarzy i grafików, jak
np .•. agroda główna dla Jana Le­
bensteina na Biennale Młodych
w Paryżu, dwa lata temu.
Jednocześnie zainteresowaniu
współczesnością towarzyszy za­
interesowanie malarstwem daw­
nym, (zwłaszcza okresu poprze­
dzającego) ponieważ tWÓl·CZOŚĆ
malarska dnia dzisiejszego mu­
siała się na czymś opierać lub
czemuś przeciwstawić.
Będąc komisarzem tegorocznej
Biennale rozmawiałem z ludźmi
różnych sfer i narodowości, kon­
statując duże zainteresowanie
naszą kulturą plastyczną nawet
w środowiskach na ogół nie sko­
rych do pozytywnej oceny cu­
dzych osiągnięć.
JAN CYBIS - Begoni�.
MALARST
sztuka swego czasu
Po wojme rozwinął się ogrom­
nie ruch wystawowy (szczegól­
nie cenną rzeczą jest międzyna­
rodowa wymiana wystaw), a
handel dziełami sztuki stał się
niezwykle intensywny'. Fala ko­
lekcjonerstwa, swoistego mece­
natu i popularyzacji sztuki roz­
przestrzenia się szeroko po świe­
ci�, ogarmając również i Stany
Zjednoczone.
_ CZy mowa mówić o jakiejś
wSjpólzaletnoścl ązasu 1 sztuki?
- Dobre malarstwo jak każda
. inna dobra sztuka - jest zawsze
sztuką swojego czasu. Wszystko
co się dzieje wokół, wszystko co
się poznaje, a zwłaszcza stan
nauki - wpływa na twórczość.
Na przykład historia martwej
natury jest w dużym stopniu hi­
storią myślenia o samej materki.
W dobie kultury idealistycznej
przedmiot i materia nie odgry­
wają najważniejszej roli. Nato­
miast wiek XVII jest klasycz­
nym wiekiem martwej natury i
znajduje najlepsze odzwier­
ciedlenie w twórczości szkoły ho­
lenderskiej. Rozkwit myśli mate­
rialistycznej, odkryć przyrodni­
czych, badania mikroświatu
wpływają na artystyczny wyraz
nowej materialności. Współcześ­
nie - martwa natura" zanika
razem ; wyobrażalnością mate­
rii.
Wyobrażenia tworzą się na na­
szych doświadczeniach. Swiat
sztuki nie jest światem realnym
lecz światem wyobrażeniowym.
Tworzywa, którymi się każdy o­
kres historyczny posługuje są
różne. W sztuce inny na przy­
kład jest człowiek egipski, inny
grecki, jeszcze inny z epoki go­
tyku lub człowiek wschodu np.
chiński.
NOWA SZTUKA -
NOWI TWORCY
Wszystkie kierunki winny
mieć prawo rozwoju, a więc i
abstrakcyjne malarstwo, Ogarnia
ono coraz większe kręgi ludzi,
zyskuje coraz więcej zwolenni­
ków i porywa nieprzeparcie
młodzież stając się dla niej po­
trzebą - nie modą (jak to nie­
którzy sądzą). Obraz nie wyraża
tylko rzeczywistości Widzialnej
ale i człowieka, który tworzył
ten obraz, a o wartości - roz­
strzyga jakość malarstwa. Foto­
grafia jest wprawdzie lepszym
dokumentem nIZ abstrakcyjne
dzieło malarza ale nie jest wy­
razem.
Sąd artystyczny w dużej mie­
rze wiąże się z historią sztuki
na jakiej wyrosło dane pokole­
nie. Z czasem wzbogaciła się ona
niebywale obejmując nowe kul­
tury i zjawiska powodujące jej
"inność". Od starej klasycznej
historii do historii sztuki Elie.
Faure'a (wielkie przekroje, ze­
stawienia, porównania) jaki
skok, jakże różni się współczes­
na historia - ogarniająca wszy­
stkie zjawiska mające związek
ze sztuką.
A novum po pewnym czasie
też staje się tradycją.
- Co sądzi. Pan o nłlS2ych SZkołach
artystycznych ?
- Po wojnie powstało w Pol­
sce dużo takich szkół, które oka­
zały się dobrymi uczelniami. Sta­
jąc się centrami ośrodków kul­
turalnych w terenie, dają jedno­
cześnie możliwość pracy wielu
artystom. Redukcja tych placó­
wek byłaby kulturalnym zubo­
żeniem kraju.
DROGI UPOWSZECHNIENIA
SZTUKI
- Na lZIIIIIrońC7el1ie rocz.mo.wy prosi­
libyśmy Pana. Profesora o kUka slów
o sobie i swoich obecnych dąże­
ntaeh,
- Chętnie, ale naprawdę bę­
dzie to kilka słów. Pracuję
szczególnie dużo w ostatnich la-
JAN CYBIS I- 'Bażant,
' ..
I .... ,
..ej
�
't
•
I
.:
l
"
1.
t-
\,
tach, Zacząłem liczyć się z eza­
sem, przynagla mnie kalendarz
. - świadomość upływających dni.
a tak jak w znanym powledze­
niu o rosnącym apetycie rośnie
mój zapal do pracy. Wystarcza
mi całkowicie zainteresowanie w
tym co robię' dotychczas: w ma­
larstwie wyobrażającym. dla
którego punktem wyjścia jest
natura. Pejzaż i martwa natura
są nadal moją domeną.
Myślę o wystawie moich prac,
Mam zaproszenia za granicę. ale
przede wszystkim chciałbym wy­
stawić swój dorobek w kraju .
Sądzę, że w okresie najbliższych
2 lat, sprawa da się zrealizować.
Jestem bardzo zadowolony z
włączenia również mojej osoby
do serit małych monografii po­
święconych malarstwu. współcze­
snemu, wydawanych obecnie
przez Wydawnictwo Artystycz­
no - Graficzne. Moja monogra­
fia, która ukaże się już wkrótce
zawiera 12 barwnych reproduk­
cji i 12 reprodukcji ezarno-bta­
łych moich prac z okresu twór­
czości powojennej. Spodziewam
się, że pejzaże, martwa natura i
trochę rzeczy figuralnych dadzą
sumę wrażeń tego nad czym
pracuję. Szczególnie cieszy mnie
fakt, że autorem tekstu kornen­
tująoego jest młody plastyk, bar­
dzo utalentowany malarz Stefan
Gierowski.
- A .co zdaniem Pana Prole30.-a
wpływa najskuteczniej na rozwój 1
doskonalenie się .. .t.tuki artystycznej?
- Odpowiednie szkolenie i po­
pieranie twórczości w drodze jej
upowszechniania unowocześnio­
nego: pOPI·Zez wystawy i odpo­
wiedme wydawnictwa albumowe
z kolorowymi reprodukcjami
przemawiającymi najlepiej. naj­
bezpośredniej do wyobraźni i
oka widza.
Rozmawiała:
KRYSTYNA KRZVZAKOWA
,
�J
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_06-0007.djvu

			�TEFAN MIZERA
I
I
Jeśli spojrzeć na trwający od
przeszło 15 lat proces odbudowy
i budowy nowej Warszawy od
strony jego wewnętrznej organi­
zacji, to trzeba stwierdzić, że
główną rolę w sprawnym prze­
biegu tego procesu odegrali -
nie umniejszając bynajmniej ni­
czyich ;innych zasług i osiągnięć
- właściwie trzej jego wlelo­
imienni partnerzy:
• służby inwestycyjne,
• organizacje projektowe,
• przedsiębiorstwa budowlane
i specjalistyczne.
Można oczekiwać, że znajdzie
się kiedyś dziejopis okresu od­
budowy naszej Stolicy, który po­
święci również jednostkom orga­
nizacyjnym stołecznego budow­
nictwa JlJeco< lI(;rudu i czasu, by
odtworzyć skrzętnie daty ich
powstania i rozwoju, ich sukce­
sy i załamania, ich twórcze ra­
dości i... niezliczone reorganiza­
cje.
I,M.PULSEM
UCHWALA KW PZPR
U progu bieżącego planu 5-let­
niego tj. w 1961 r. w stanie or­
ganizacyjnym stołecznego bu­
downjctwa zaszła kolejna (która,
któż to wie!) lstotilla zmiana,
zmierzająca do ujawnienia i uru­
chomienia wszystkich rezerw go­
spodarczych, do zintensyfikowa­
nia i zracjonalizowania prac
przygotowawczych do dalszego
I
etapu rozbudowy Warszawy oraz
do obniżenia nakładów i kosz­
tów inwestycyjnych. Inspirację
do przeprowadzenia określonych
posunięć także na odcinku or­
ganizacyjnym dała tym razem
uchwała z grudnia 1960 r. Ko­
mitetu Warszawskiego PZPR w
sprawie rozwoju budownictwa
miejskiego w Warszawie w la­
tach 1961-1965.
Uchwała poddała wnikliwej
krytyce zbytnie rozproszenie ini­
cjatywy i dyspozycji inwestor­
skiej w zabudowie miasta, nie­
uzasadnione rozdrobnienie i bra­
ki w k()(){"dynacji pracy biur pro­
jektowych, których liczba 2. sie­
dzibą w Stolicy osiągnęła 90 jed­
nostek organizacyjnych, oraz nie­
racjonalną dekoncenu-ację apa­
ratu wykonawstwa budowlanego,
zaangażowanego w robotach na
wielu setkach placów' budowy.
N:'� wskazując gotowych rozwią­
zań organizacyjnych - co było
zrozumiałe ze względu na jej
ogólne z konieczności sformuło­
wania - uchwała KW dała im­
puls do podjęcia intensywnych
krcków w celu ustaleniia rozwią­
zań programowych i organizacyj­
nych, niezbędnych do prowadze­
n�a dynamicznej i jednolitej po­
lityki inwestycyjno-budowlanej
na obszarze Stolicy.
DECYZJE NORMATYWNE
W wyniku realizacji wytycz­
nych uchwały KW z grudnia
•
I
•
1960 r. oraz w wykonaniu po­
stanowień różnych aktów norma­
tywnych przeprowadzono w Sto­
licy w okresie kilku miesięcy
ub. roku szereg posunięć, spo­
śród których wypada jako naj­
ważniejsze odnotować:
I powolanie na podstawie uchwały
Nr 171 Komitetu Ekonomicznego
Rady Mlnlstrów z dnia 9 maja 1961 r.
Rady Koordynacyjnej Roz­
b u d o w y M i a s t a.
Wspomniana Rada, dzialająca pod
przeWOdnictwem Przewodniczącego
PrE7.ydium Stot. Rady Narodowej.
7.Dstąpila uprzednio u�.ujący od
1954 r. w Komisji Planowania przy
R:ldzie Ministrów ZespÓł do spraw
koordynacji inwestycji warszawskich.
Do kompetencji Rady KOOrdynacyj­
nej należy m. In. zapewntente ;
a) wzajemnej zgodności planów
budownictwa Inwestycyjnego rótnych
inwestOTów.
b) wzajemnej zgodności ukresu
rzeczowego tJ.-ch planów.
c) nah2)'tych warunków realizacji
zadań Ujętych w pianaCh Inwesty­
cyjn)'ch.
2 prz.ek.sztalcenle z dniem 1 lipca
1961 r. sk.romnego pod względem
dzłlałanla I stanu obsady etatowej
Inspe:ttoratu Biur Projektowych w
Stołeczne Zjedno�zenie
Biur PrOjektowych na pod­
stawie deCYZji z dnia 23 maja 1961 r.
Zgodnie ze statutem tej organiza­
cji stala się ona jednostką nadzoru
i kontroli państwowych biur 1 pra­
cowni projektowych. podporządkowa­
nych Radzie Narodowej, a jej pod­
stawowym zadaniem jest inicjowa­
nie I koordynowanie prac projek­
towych, :unlerzając)'ch do Wdrażania
w warszaWSkim budownictwie kon­
cepcji technicznych. postępowych
metod projektowania oraz wykorzy­
stywanie. projektów t)'po\l;ych, glów-
Fragmenł osiedla Bielany fi (pro,lekłancl: int. areh. M. l K. PiecbołkowJe).
�.
,1
....
,:.
••••
.0
'O
..
J "
*IIIt)-
" .,1]"
r rlrlr
l' ,,�
•
•
•
•
l
"
J'
nie w ramach Uw. unifikacji War­
szawskiej.
3 przeksztalcenie - na podstawie
uchwaty NI' 211 Rad.y Ministrów
z dnia 13 czerwca 1961 r. W sprawie
ut w orzenta zjednoczeń budownictwa
oraz zasad Ich organizacji i działa­
nia - dotychc.r.asowego Zarządu Bu­
downictwa '. Warszawa" w Z j e d­
n o c z e n t e Budownictwa
.. Wal" s z a w a". Nowo powołane z
dniem 1 lipca 11161 r. Zjednoczenie
poprzez zgrupowane w nim przed­
siębiorstwa' budownictwa Iniejsklego,
specjahstycene I ustugowe stało się
dysponentem mocy Produkcyjnej 1
usługowej t)ch przedsiębiorstw w ce­
lu wykonania zadań planowyeh w
budownictwie stoleczJł! rn, wynikają­
cych 7. narodowych plall"w gospodar­
czych (planu centralnego i tereno­
wego). Po przekształceniu na mocy
dekretu Rady Państwa z dnia l Up­
ca 1960 r. Społecznego PrzedsIębior­
stwa Budowlanego (SPB) z jego od­
.dzIałami I włąezenlu tych ostatnich
(dz.lałając)·ch w Warszawie) w sy­
stem organizacyjny dawnego Zarzą­
du Budownictwa •• \\,arszawa". nowe
Zjednoczenie stało się swoistym tru­
stem skooperowanych przedsiębiorstw
..... )·koJlawstwa inwestyc)'jnego na ob­
szarze Stolicy. dysponującym ogrom­
nym potellcjałt'm' wykonawC2,Ym.
Zgrupowane w nltn ponad 25 przed­
siębiorstw Prod.ukcyjnych I usługo­
wych twor·zy W C\jdz!ennym trudzie
tkankę nowej Warszawy i przekształ­
ca zamysly uchwycone w tecłlnlcz­
nych rysunkach. przygotowywanych
prze"z setki projektantów w realne
ksztl'ity obiektów bUdowl�nych.
. Ostatnim ogniwem stołecznego
budownictwa, które pozostało
jeszcze w dawnej szacie i struk­
turze organizacyjnej sprzed wie­
lu lat, była służba inwestycyjna
budownictwa miejskiego. W Sto­
licy realizuje się corocznie wie­
le setek inwestycji' budoWlanych,
}
FOT. PIOTR KRASSOWSKI - ZD.JĘCIE Z KONKURSU .. STOLICY"
ilU
,
•
.'
•
I
II
I
'.,
-
- , r
�I
II
,
,.,
I
•
I
wśród których tzw. kubaturowe
budownictwo miejskie zajmuje
główne miejsce. Obok inwestycji
uzbrojenia podziemnego, komu­
nikacji i innych obiektów bu­
downictwa komunalnego i prze­
mysłowego - budownictwo miej­
skie kształtuje najbardziej wi­
docznie obraz nowej Warszawy.
RODOWOD SLUZBY
INWESTYCYJNEJ
Jednolita pod względem orga­
nizacyjnym służba inwestycyjna
budownictwa miejskiego w War­
szawie wywodzi swój rodowód
sprzed 13 lat. Na podstawie de­
kretu z dnia 26 kwietnia 1948 r.
o Zakładzie Osiedli Robotnkzych
"ZOR" została utworzona rów­
nież w Warszawie jedna z pierw­
szych jednostek wykonawczych
tego zakładu w postaci Dyrekcji
Osiedli Robotniczych (DOR). Jej
ówczesnym zadaniem była budo­
wa osiedli i domów mieszkal­
nych, finansowanych � środków
finansowych planu centralnego.
Po likwidacji Zakładu w końcu
1950 r. wchodzące w jego skład
DOR zostały podporządkowane
Cfntralnemu Zarządowi Budowy
Miast i Osiedli "ZOR". działają­
cemu w ramach organizacyjnych
ówczesnego Ministerstwa Budow­
nictwa Miast i Osiedli.
W ,nowym usytuowaniu orga­
nizacyjnym dotychczasowe DOR
ZGstają {:rzEksztalcone w Dyrek­
cje Budowy Osiedli Robotniczych
(DBOR). W Warszawie działa w
tym czasie licząca kilkaset pra­
cowników technicznych i ekono­
micznych Stołeczna DBOR. Wzra­
stające z roku na rok zadania
planowe z.muszsją w 1952 r. do
podziału tej jednostki na 3 Dy­
l"ekcje z określonym obszarem
działania (Północ, Południe
Wschód). Koordynację działałno­
ści tych Dyrekcji powierzono no­
wo powołanej jednostce pn. Sto­
łeczny Zarząd DBOR, wchodzą­
cemu w skład Centralnego Za­
dządu Budowy Miast i Osi:edli
"ZOR" (te ostatnie litery W cu­
dzysłowie stanowily symbol kon­
tynuowania założeń ideowych
byłego Zakładu Osiedli Robotni­
czych).
Na.leJ:y pamiętać. te budownictwo
osiedlowe IZ uwa,gl na jego ważną
roJę w rozwoju upl".�yslowlen.la
i urbanizacji Kraju bylo w owych
latach ciągle jCS7CZC domeną bez­
pośrednich zainteresowań naczelnych
()�nów gospodarki narodowej i je­
go finansowanie oparte było na
środkach pl"nu cE'ntrałnEi!towanych ze środków pallstwo­
wych przez Radę Narodową Ol'łlL
I
pr zez zakłady pracy i resorty,
a więc budownictwo rnieszkamo­
we. oświaty. kultury, handlu,
usług, służby zdrowia".
W konsekwencji nowy statut
Stołecznego Zarządu Rozbudowy
Miasta ustala, że do jego pod­
stawowych zadań m. in. należy:
reall:zacja polityki -l'OZobudoWY
a Stolicy w myśl wytycznych Pre­
l.ydi'Llm Rady poprzez podlegle jed­
nostkt stałej sluzby inwestycyjnej.
b wsp61praca a; Naczelnym Archi­
tektem warssawy I Głownym 1n­
Ż)'nlerCfll Miejskim w ustalaniu kie­
runków rozwoju budownictwa ogol-
" nego, a przede wszystktrn w zakre­
sie Iokallzacjl budownictwa osiedlO­
wego 1 warunk6w jego realizacji.
ozuwanie nad koordynacją lnwe­
C stycjl bUdowlan)'ch :2: 1nwestycja­
ml uzbrojenia tel'enu I współdziała­
nie na tym odcinku z MIejską Ko­
mIsją Planowania Gospodarczego I
wyd.zlałami branżowym!. Pre2ydium,
d pebuenle funkcji generalnego m­
westora dla zabudowy ŚI'Odmle­
ścla Stollcy,
współpraca ze Zjednoczeniami:
e Budownictwa oraz Biur Projekto­
wych w ustalaniu rocznych i wiel<>­
letnich program6w dzlalalnoścl in­
weE.tycyjno-budowlanej. klerunk6"
racjonalnej poU.tykl' budowlanej i
W.lłłJemneJ koordynacji zamlerzen,
I akWizycja 1 lokowanie wszelkich
zam6wleń z d2iedzlny budownic­
twa og61nego w trybie powiernic­
twa.
NA TAS!\łIE PRODUKCYJNEJ-
40 OSIEDLI
W tych przykładowo tylko wy­
liczonych i zdawaloby Się su­
chych sformułowaniach mieści
się cała złożona treść ogmmnych
zamierzeń inwestycyjnych, pla­
nowanych do realizacji w okre­
sie bieżącej 5 latki j dalszych
lat na obszal"Ze m. sl Warsza­
wy. Dla ilustracji rozmiaru tych
zamierzeń war.to może przyto­
czyć kilka cyfr:
pod bezpośrednim nadzorem i
kontrolą SZRM będzie wybudo­
wane tylko w okresie lat 1961-
lS65 - z funduszów Rady Na­
rodowej - przeszło 40 osiedli
i zespołów mieszkaniowych o
łącznej powierzchni użytkowej
mieszkań 1.200.000 m:!, co w prze­
liczeniu wynosi ok. 28.000 miesz­
kań.
Ponadto w drodze powiemic­
twa, na zamówienie państwo­
wych zakładów pracy i społ­
dzielni - podległe SZRM jed­
nostki wybudują domy mieszkal­
ne z ok. 50.0nO izb mieszkalnych.
Zostanie dokończona budowa
dzielnicy PI·zemysłowo-s·kładowcj
na Służewcu i zaawansowana
budowa drugiej dzielnicy prze­
mysłowej na Zeraniu. Na 185
placach budowy stworzy się no­
we bądż rozbuduje istniejące
placówki szkolne (szkoły podsta­
wowe, średnie i zawodowe).
Wzniesie się 20 przedszkoli, 15
przychodni zdrowia, 5 żłobków.
12 bibliotek, 9 placówek poczto­
wych, 19 zakładów gastronomicz­
nych. 2 domy towarowe (strona
wschodnia ul. Marszałkowskiej).
3 bary szybkiej obsługi, 2 pie­
karnie, ośrodek handlowy na Sa­
skiej Kępie. dwa hotele. pawi­
lony i biul'Owce. kilkaset lokali
handlowych i usługowych.
SZTAB SLUZBl'
INWESTYCYJNEJ
Te zadania planowe mU&7.ą być
praw:idłowo PI'zYł(otowane
uzgodnione pod względem pro­
gramowym, terenowo-prawnym,
dokumentacyjnym, techntcznym,
finansowym itd. W toku ich rea­
lizacji niezbędne jest sprawowa­
nie troskliwego nadzoru inwe­
storskiego i usuwanie wielokrot­
nie powstających trudności i
wątpliwości. To wszystko spo­
czywa na barkach podporządko­
wanych SZHM jednostek służby
inwestycyjne], które dla wyko­
nania nałożonych na nie zadań
posiadają etatową? kadrę w licz­
bie ok. Bon pracowników. z cze­
go 3 s stanowią pracownicy inży­
nieryjno-techniczni (zespoły in­
spektorów nadzoru). W skład
stałej służby inwestycyjnej sto­
łecznego budownictwa m iej .. kie­
go wcł\.od.lą:
I Dyrekcja Rozbudo"y
M i a s t a \V a l' s z a wa - P ó I­
n o c, inv.'estor M,irowa. Murunowa.
Bielan i Koła. Na jej obszar.r.e d/ia­
lania i pod jej nadzorem reall.r.uje
�": najbardziej pod wzgh:dem tech­
nJc2nym postępo\.\e pierwsze w Kra­
ju bUdownicLwo wielkoplytowe (PDl!),
2DY1"ekcja Hozbudo",y
Mi .. sltl Warszawa-Połud­
n i e, InwestCI MO"'. Wierzbna.
Ochoty. Sielc. Tej jednostce pr.ty­
padł zaszczyt I trud reaUzacji ścia­
ny wschodniej ul. Marszałkowskiej
I osiedU Dzikiego Zachodu,
3 Dyrekcja ROlZbudowy
Miasta \Varszaw .. -
W s c h ó d. inwestor osiedli Starego
ł Nowego Miasta, przy placu Tea­
tralnym, płozy placu DZierżyńskiego,
GNybcnlia oraz osiedli prawobł'!t�nej
Wars.zawy. Jej poczynania zmieniają
radykalnie "bUcze zaniedbanej z
dawna Pragł I Grochowa. Saska Kępo
pięknieje dzięki nowo wznoszonym
zespołom mieszk:miowym.
Wspomniane trzy jednostki
działające doty-chczas pod nazwą
DBOR tak poważnie rozszel7.yły
zakres działania w dziedzinie in­
westycji pozamieszkaniowych. jż
zdezaktualizowały tradycyjną na­
zwę firmową, choć nie przestały
pełnić funkcji z tą nazwą zwią­
zanych.
Czwartą Jednostką je", D y I' l' k­
cja Rozbudow)' Miastł'
Hudownict",,, Obiekt"'\1
PI'zemysłowych (DRM - BO�).'
dc.tychczasowe BiUl"O Bud()w� D.r.lel­
nicy Pł7:emyslo"'"j Slu:ie"'iec. pod­
pcn' .. dk"wanc z dniem l stYC7Jł1"
1960 I'. H .. d:r.ie Na."odo\\ej. JL'St tu
inwestor s�c/.t.:gt)lnt!gft ru1l7 ... ilju. od­
PCJ\vi€dzl • .llUlr" .18 w-zo."CU\Uł butJu\\-.:
�koma:,n".i.lnł'go �espollJ PJ"LClllY!'tłu­
wc-skła	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_08.djvu

			N'asz JCalel'ldavz
GRUDZIEN 1961
21 Ko.l'I1i\et BudoWllictWll. Ur-
b,.nllllyki i ArC'hit .. kt u 1')'
pn:yznał nagrody n zespołom
I twórcom Indywidualnym za
wybitne prace twórcze dla po­
trzeb budownictwa i zagospoda­
rowania przestrzennego (m.m,
I nagrody 70a osiedle Praga II
I 011. Sady żouborskte WSM).
• W Ratuszu' warszawskim
wręczono odznaczenia państwo­
WI' i nagrody St. RN ponad 100
lIpecjallstom za wprowadzanie
postępu tecbnicznego.
22 ZBM "Warszawa" wykonał
roczny plan budownictwa.
dając ponadto do utytku lDD izb
ponad plan.
23 . 16 9ł warszawskim Urzę­
- .&. dde Stanu Cywilnego
udzielono w czasie Swiąt Bote­
go Narodzenia 10 ślubów.
27 Huta "Warszawa" Wykona­
ła na tydzień przed termi­
nem roczny plan produkcji (258
tys. ton atall). ..
28 KW ZMS w Warszawie po­
stanowił ufundować- na Uni­
wersytecie Warszawskim tablicę
ku czci Hanki Szaplro-Sawlckiej
I .Jana Krasickiego oraz zorgani­
zować ogólnopolski marsz stu­
dencki szlakiem pierwszego od­
działu Gwardii Ludowej. które­
go dowódcą był Franciszek Zu­
brzyckl, student Politechniki
Warszawskiej.
29 Mieszkańcy Wołgogradu
przesłali mieszkańcom War­
szawy list z pozdrowienia­
mi I tyczeniami umocnienia
pnyjainl obu bohaterskich
miast.
30 Od lipca 1955 roku zwiedzi­
ło Pałac Kułtury i Nauki
W Warszawie 33.miliony osób.
• Stołeczna Komisja Przydtl.ia.:
lL' Mies2kań - zgodnie z ustłlllo­
ny,m MiI""monogramem prac _­
pl-zygotowaJa 'Plerwszt: oI.1sty osco,
które ze względiu na najtrudnIej­
SZEl wa,",;nk� mles2kar-iowe otn;y­
mają lokale kwaterunkowe w
1962 ,roku (w ,p,I."erWsZej :Jrolejnoscl
DRN-ny: Wa'm?..8wą - Sródmlesale.
Ochota i Praga.-Pólnoc).
j ł Stolica powitała Nowy Rok
na ponad 200 �baWl8JCłl. Naj­
więkslZ8 była 1mpre,t..8 w sa;acn
redutow)"'CIh PKIN (ok. 9.000 OSÓb).
Na raba",'Iie sylwestJ."OWE'J w .s.ie­
d2lłbie KC PZPR 'W�'głosla toast
WładysłfAW Gomulka. W zabawie
VI _kładach im. Róly Luksem­
burg uczestniczy! Alot'ksandie .. · za­
W8dzld,
• o�ae no .... oroczne Pr.re­
"'od'nlcz,ącego Rady Państwa,
Aleksandra ZAwadzk'lego, tmnsmi­
towolUle prz.ez uuli'O i TV.
"SAM" na sam
z ks!qikami
Niedlu(/O przed świętami stolica
otrzymała miły upominek - sa­
moobsługową księgarnię przy
Ałejach Jerozolimskich 28 (lot.).
O ile łatwiej i wygodniej jest
dokonać wyboru po obejrzeniu
kslątek wyłotonych na pÓlkach
w odpowiednich działach - prze­
konaliśmy się właś,nle podczas
I wzmotonych "gwiazdkowych" za­
kupów. Mamy nadzieję. te kie:­
II rownlctwo nowej księgarni za­
pewni I Da przyszłoŚĆ tak dobre
, zaopatrzenie jak dotychczas. zaś
warszawiacy ze swojej strony nie
zawiodą zaufania jakim ich da­
I"2Y ksl'1'kowy .. SAM".
, II A.""
' •• -" .ł
l·
','
TYDZIEŃ
A
h.
Warszawska Szkoła Głów­
na Gospodarstwo Wiejskie­
go wzbogaciła się w gru­
dniu o nowy wydział:
TechnOlogII Rolno-Spotyw­
ezej. Jest to dziewiąty z
kolf'1 takultet tej uczelni.
22 grUdnia nauka polska
zyskała wielkiej Wilgi,
nowoczesne urządzę­
nie badawcze w dziedztnte
fizyki jądrowej: zaprojek­
towany I całkowicie wyko­
nany w kraju akcelerator
typu van de Graafa, który
będz;e słutył do prac eks­
perymentalnych z zakresu
reakcji jądrowych I spek­
troskopii oraz d:> prac u­
tytkowych dla gospodarki
narodowa], Akcelerator zo­
stał zaprojektowany przez
nietyjących jut: mgr mż,
Lecha Bobrowskiego I
prof. Andrzeja Sołtana.
Budowy dokończył zespół
młodych pracowntkćw na­
uki: Eugeniusz Górski, An­
drzej Marcikowskl I M!ł­
rian .Jaskóla pod kierun­
kiem doc. Zdzislawa WII­
hełmIeg:>, kierownika Za­
kładu FIzyki 'Jądra Ato­
mowega IBJ. lIroczyste u­
ruchomienie nowega akce­
leratora nastąpiło w Za­
kładZie Fizyki .Jądra Ato­
mowego JBJ przy ul. Ho­
tej 69. Budawnlczowle o­
trzymali nagr:>dę li stop­
nia Faństwowej Rady d:>
Spraw P!lkojowego Wyko­
rzystanIa EnergII .Jądro­
wej.
OBRAD\'
Z inicjatywy KC ZMS od­
była się w Warszawie (18-
1&.XlI.61) krajowa narada
dyrektorów Uniwersytetów
Robotniczych ZMS. po­
święcona wszechstronne­
mu przedyskutowaniu wa­
runków i form pracy o­
światowej wśród kobiet.
.F.rogram narady obejmo­
-w.al -dwa JJeferaty (prof. dr
Jerzego Piotrowskiego
.. Problemy podnoszenia po­
ziomu ogÓlnego I zawodo­
wego k:>blet w Polsce" i
mgr Heleny Izdebsklej
,.Niektóre problemy pracy
oświatowej z kobietami w
UR ZMS"), w których
zwrócono specjalną uwagę
na rosnący ud.z.ial kobiet 'lo\'
tyciu państwowym I spo­
łecznym I na zarysowują­
ce się na tym tle braki w
Ich przygotowaniu do obo­
wiązków zawodowych. o­
bywatelskich. rOdzinnych.
Uniwersytety Robotnicze
ZMS zapewniają dogodne
warunki uzupełnienia wy­
kształcenia podstawowego
i średniego, uzyskania na
odpowiednich kursach kwa­
lifikacji zawodowych I u­
mlejętnoścl praktycznych
(gotowanie. szycie). jed-
KULTURALNY
.t
nak liczba kobiet korzy­
stających li: tych moźliwo­
set jest wctąż jeS'Lcze sto­
sunkowo mała. Potrzebv
współczesnego tycia skła­
niają też do rozszerzenia
programu kształcenia w
UR ZMS o wybrane za­
gadnienia z pedagogiki, so­
CjologU, psychologU, prs.
wa, estetyki . itp. W dys­
kusji zastanawiano się nad
sposobami ułatwienia na­
uki kobietom obarczonym
dziećmi (organizowanie
tłobków i przedszkoli na
czas wykładów). szerszego
oddziaływania na dztewezę­
ta przerywające naukę po
szkołe podstawowej, tyw­
szego zainteresowania pro­
blemami ośWiaty kobiet
Innych organizacJI społecz­
nych. Obrady zbiegły się
z uroczystością 5-lecla naj­
starszego w kraju ""- Pra­
skiego Uniwersytetu Ro­
botniczego ZMS. Z Okazji
jubileuszu zasłutenl dzia­
łacze tej placówki otrzy­
mali odznakę Janka Kra­
sickiego.
,,'\,�'I'&W\,
Nowe. nleznane jeszcze w
Polsce rzeźby' Alilny Sza­
pc;czniKow oglądamy na
wystawie w KordegardLle
Min. Kultury I Sztuki. Jest
to jut VI indywidualna
wystawa utalentowanej
rzeźbiaoki (pop['l.ednio w
galerii Krzywego Koła), na
której zaprezentowała ona
bamzo nowoqzesne. pełne
ekspresjI małe T:Zeźby i
tJ�hę fonn warsztato-
wych wykonanych w ka­
ml.en.lu, brąlZie. gipSie.
Trzeba obejrzeć tę b8ll""dzo
ciek.."\wą ek�ycję. teby
ocenić efekty ja'kie daje
połąCfZ.eflle tywej, nie!>']lo-
1cojnej wyobraźni z dosko­
nałym opanowa.nlem 1"I2e­
miosła alrtymyoznego (obok
lot. z wystawy).
ZMA
12 gl"Udnia - .Juliusz Pomorski - dyrektor lBiura
Powszechnej Inwentaryzacji, długoletni zaslutony
pracownik GUS. Odznaczony Medalem X-lecia.
13 grudnia Maksymilian· Maliński - mgr. długoletni
:li!ktuarlusz PZU. Odznaczony Srebl'nym Krzyźem
Z!łsłl1ti.
13 gl"Udnia - Adrisn Samborskl - lat 76 - Int. me­
chanik I elektrotechnik. b. dyr. techniczny CWS,
dlugoletnl . pracownik Centralnego Zarządu Motoryza·
cji. I;>KS. Centralnego Zarządu Uzdrowisk Polskich.
13 grUdnia - Stanisława Gudowska - długoletni pra-
cownik księgarstwa. •
14 grudnia - Tadeusz .Rakowiecki - lat 66 - dr
med.. długoletni kierownik Wydz. Zdrowia W-wa
Mokotów. lekarz Ubezpieczalni Społecznej. działacz
społeczny. radny DRN Mokotów (w I. 1954-61). Od­
znaczony dwukrotnie Zlotym Krzyżem Zasługi. Krzy­
tem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Odznaką
za Wzorową Pracę w Słutble Zdrowia I O:lznaką m.
st. W-wy.
14 grudnia - Sylwerlusz Credo - lat 62 - członek
Rzemieślniczej Spółdz. Zaopatrzenia I Zbytu Me-,
chanlków I Optyków, długoletni członek władz Spół­
dzielni. członek Sądu Cechu Rzemiosł Metalowych
w W-wie. uczestnik akcji konspiracyjnych I powstania
war�zawsklego, oficer AK (pseud. "Tata"). członek
ZBoWID. Odznaczony Krzytem Walecznych, Srebrnym
STOLICY
M ilośników dobrej gra-
fiki zainteresuje, a no­
wych odbiorców pewno
zjedna 4la tej sztuki-
ogólnopolska subskrypcja
grafiki artystyezne] zarga­
ntzowana IZ inicjatywy Ty­
godnika .,Nowa Wieś" przy
wspóludziale Ministerstwa
Kultury l Sztuki, ZG I
Okl"ęgu Warsz.aWSlkiego
ZPAP oraz Towarzystwa
Przyjaciół Sztuk PięknYCh
w Warszawie obejmująqą
50 grafik tWY'konanyc:h w
r6źnych tecIlnikach p=
plastyków z całeJ POlski),
wybranych spaśród prac
jakle nadesłano na ogólno­
polską Wystawę Grafiki
w "Zachęcie"'. Ateby za­
interesować kl'ęgi odbior­
ców mniej wyrobionych -
wystawy subskrypcyjne
zo.rganizowano we wszyst-
kich wojewódzkich domach kultury. ZachęcającjIl jest
cównteż cena: 100 - 120 !Zł za Ill'afikę wartośct 1000 ;-
1500 zł. W WarszawIc ,,"}-aawy połączone o; subskryp­
cją l sprzedażą grafik czynne są w Domu Chłopa
i w salce wystawowej Tow. Przyjaciol Sztuk Pięknych
przy ul. Rutkowskiego (na fot. praca Bog·ny Krasnodęb­
skiej z Krakowa).
K et 1\ (, E H T \
Z końcem ll"Oku odnotowujemy dwa koncerty które
świadczą o pięknych tradycjach śpiewaczych i pomYśl­
ny·m rozwoju dwu zasłuton)'Ch warszawskich ch·Mów:
"Sut:my" i •. Harfy". Popularny tramwajarski zespół chó­
rawy •• Surma". załotony w 1921 l". 1 .pracująciY od tego
�su niepl-zerwanle (równiet w latach okupacji) kon­
certował \V Filharmonii Na!l'Odowej w 4G-lecle swego
Ist'rllenja. Z tej oka:rJi zespól za swoją pracę artystyCl'Dlo­
społeczną zaSIlał zaszczytnie wyrótniony przez Stołeczną
Radę Na .. odową nadaniem złotej honorowej odznaki "Za
Zaslugi dla Wa.l"SZ8wy"'.
*
Koncert męskiego chóru .. Harfa" - rownlet w Filhar-
monii - byl przywitaniem .,Harliarzy'· z warszawsk'ł
publicznością po Ich powrocie z Bułgarii. gdzie w końcu
listopada wyjetdtali na parotygodniowe tournee a.,.ty­
stY	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_09.djvu

			TYLKU o LUDZIA.C11
PRZYJAZ))\'
WY·JAZ))\,
\\'IZ\,Tl'
W Wal·sl'.awie przebywała
6-osobowa l1elegacja reży­
serów i aktorów jugosło­
wtańskten, na której cze­
le stał zasłużonv aktor
Teatru Narol1owego w Beł­
gra!1zie - Bozidar Drnlc.
połowie stycznia uea-
W je się 110 Pary ta
przeCstawiciel .. Pagartu"
w celu podjęela pertrakta­
cji o sprowaczente do Pol­
ski francuskich piosenka­
rzy. artystów va!l1l�te itp.
Warszawie przebywa-
W ła s-osobowa delega­
cja kulturalno - naukowa
ZSRR, w skłal1 której
wchodzili m. In. przedsta-
NAGROD\'
Laureatem tegorocznej
(1961 r.) nagrody polskiego
Penclubu za tłumaczenia
literatury obcej na język
polski został autor "Ko­
muny Paryskiej" •.• Krzyku
ostatecznego". "Bagnetu
na broń" I wielu innych
zbiorów wierszy, jeden z
naj wybitniejszych I naj­
barl1ziej popularnych poe-
tów współczesnych
WLADYSLAW BRONIEW­
ISKI (fot.). Nagrodę przy­
znano Wł. Broniewskiemu
za całokształt przekładów
STEFANIA
Eamiłowana nauczycielka
wychowawczyni. utalen­
towana publicystka peda­
goglczno-oswlatowa. dzia­
łaczka społeczna z powo­
łania i wyboru tym
wszystkim była Stefania
Sempołowska 1 taden z
tych .,tytułów" nie odda­
je tego co przetrwało we
wspomnieniach ludzi. któ­
rzy się z nią kiel1ykolwlek
zetknęli: była· szlachet­
nym. odwatnym, bezkom­
promisowym I współczują­
cym człowiekiem. Urodzo­
na I.X.1870 r.. wkrótce po
ukończeniu szkoły rozpo­
częła pracę nauczycielską.
Dwukrotnie .. resztowana i
wydalona z Królestwa za
konspiracyjną I1zlałalność
oświatową. przez kilka lat
mieszkała w Krakowie.
gdzie prowadziła tarllwą
akcję o zasal1niczą refor­
mę szkoły polskiej. Po po­
wrocie do Warszawy
1905 r. działalność oświa­
tową. publicystyczną. po­
pularyzatorską łączy z
prowadzoną przez długie
lata akcją pomocy 1 opie­
ki nad wlężnlami. W swo­
ich artykułach występowa­
ła o pełną reaJlzację po-
wiciel państwowego komi­
tetu Iącznośet kUlturalnej
I naukowej z zagranicą W.
Stlepanow i Nina Prot­
czenko w Akal1emil Nauk
ZSRR.
W pierwszej połowie sty­
cznia spol1ziewany
jest przyjazd 110 Warsza­
wy czołowych skoczków
świata, m. In. - wicemi­
strza ollmpljskiego Halo­
nena I mistrza świata z
1958 r. Kaerkinena oraz
świetnych skoczków ra­
dzieckich Szarnowa, Cza­
kadze I Kamieńskiego.
Wezmą oni ul1ział w kon­
kursie skoków na moko­
towskiej skoczni, zorgani­
zowanym w ,przedl1zień
rocznicy wyzwolenia War­
szawy.
. krótce przybędzie do
W Warszawy słynny cze­
chosłowacki zespół jazzo­
wy Karel� Vlacha.
-
W\,R('ŻNIENIA
z literatury rosyjskiej; ze
szczególnym uwzględnie­
niem tłumaczeń dzieł .00-
stojewskiego, Gogola.. Pu­
szkina, Jesienina. Pilniaka
I Erenburga.
Laureatem nagrody mu­
zycznej ZWiązku Kom­
pozytorów Polskich w ro­
ku 1961 został WITOLD
ROWICKl. Wyrótnienie to
przyznano znakomitemu
artyście za osiągnięcia w
Interpretacji i w propago­
waniu w kraju i za gra­
nicą Współczesnej muzyki
polskiej, zwłaszcza twór­
czości Karola Szymanow­
skiego.
s
OW�KA
wszechnego systemu nau­
czania, o podnj.:s.klnie po­
Ziomu nauczycJell, lreioornę
program,ów.
"Nie stworzyła wl.elklch
dzieł naukowych, ol1słania­
jących nowe dziedziny
wiedzy. gdyt w większej
mierze była działaczką
społeczną nit naukowcem
teoretykiem. Posial1ała je­
dnak ogromnie tywe zain­
teresowania I rozieglą wie­
dzo: w zakresie humanisty­
ki. nauk społecznych i
przyrodniczych. jak też
dutą znajomość literatury
pięknej. WieCzę tę I zain­
teresowania wykorzystywa­
ła jak najszerze.1 ?arówno
w bezpośredniej działalno­
ści pedagogicznej, jak tet
w pracach publicystycz­
nych. redakcyjnych czy w
pOdejmowanych niekiedy
opracowaniach monografi­
cznych. Jej pogląl1y w
sprawach pedagogicznych I
OŚWiatowych wysuwały się
na czoło ówczesnej. nawet
najbardziej postępowej my­
śli, a jeSU znajdowały nie­
raz wyraz w tądanl�ch
trudnych do osiągnięcia.
ujawniały zazwyczaj spra­
wy przemilczane o wiel­
kiej doniosłości tyctowej"
- pisze prof. Marian Fal­
ski w przedmowie do wy­
danych w 1960 r. "pism
pedagogicznych I oświato­
wych" Seinpołowsklej. Na
kilka lat przeC śmiercią
przygotowuje do druku ob­
szerną monografię •. War-
6UlWa WC7.0I""cI;J ! dZiś".
17 grudnia 1961 - w mlej­
/lCU gdzie stal dom ozna­
czony numerem Smolna 7.
W kt6rym Stefania Sem·
polowska mieszkała, odsło­
nięto kamień poświt:cony
,eJ pamięci (tot,l.
Ostatni Z zaprojektowanych przez
inż. arch. Eleonorę Sekrecką
blok mle..oozkalny na osiedlu .. La­
tawiec" pomiędzy pl. Zbawiciel l
i pl. Na Rozdrożu. przekazano
110 użytku w końcu grudnia.
7-kondygnacyjny bul1ynek o 140
izbach. podobme jak całe osie­
dle kryty jest czerwoną dachów­
ką i ma poddasze mieszkalne.
Parter usługowy: apteka. skleg
spożywczy l kiosk kosmetyczny.
Budowało Przedstęblorsrwo Bu­
downictwa Miejskiego MDM. Do
ukończenia całego osiedla brak
jeszcze dwóch budynków. Staną
one przy Alei Armii Ludowej.
Na miejscu Klubu Oficerskiego
zaprojektowano wysokośctowtee
mieszkalny.
Znis-zczony w czasie wojny
gmach dawnej PAST-y przy ul.
ZlelneJ. ol1budowuje Przedsl�­
blt.J-stwo Budowy Kopalń Surow­
ców Chemicznych. Mieścić się tu
będą biura tegoż Przedsiębior­
stwa oraz do czasu wybudowa­
nia Własnego locum na Służew­
cu - Instytut Fizyki" PAN. Budy­
nek zaprojektował do nowej roli
prof. Stanisław Rychłowski z
MIastoprojekt - Stolica Pół­
noc. Zewnętrznie gmach niewiele
się zmienił. Wyremontowano
dziury w elewacji. wprawiono
okna. Na ostatnim piętrze pod
oszklonym .. grzybkiem" będzie
Klub Koła NOT-u. W grudni.u
ub. roku inwestorzy mieli się
przeprowal1zać. Niestety. odłoto­
no to do marca 1962. Najpowat­
nlejszą przeszkodą jest brak pod­
łączenia do sieci cieplnej. Nie
wykonano jeszcze wykopu. (u)
WARSZAWSKIE LICZBY
ROCZNIK GUS-u
Ukazał slO; w sprzedaży •. Rocznik
statystyczny 19�1" opracowany I
wydany przez Główny Urząd Sta­
tystyczny. Zawiera 'm (cytujemy
z przedmowy) Informacje o roz­
woju gospodarki narodowcj I ty­
ciu społeczno-kulturalnym Polski
w roku 1960, w zestawieniu z 	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_10.djvu

			}:"\
, �.
,\ t .
:' 1
'. .
' .
..
l;
·t
l
l !
.
lo.
•
•
-
...
Palac:yk w 2e1ecbowJe.
JANUSZ ROSZKO
MIASTECZKO
PANA
PREZYDENT A
W sprawach historycznych? Tylko do spół­
dzielni "Piechur". Buty pierwsza klasa, sam
Kościuszko w Zelechowie butyobstalował.
Był nawet na weselu u pani Koguciny. To
nie czytał pan Przyborowskiego't! A jak pod
Maciejowice ciągnął, to w Podegrodziu księ­
dzu gorzelnię spalił, Ksiądz tak był przy­
wiązany do okowity, że rzucił klątwę na na­
&?Jego Naczelnika. No, teraz już pan wie,
dlaczego Kościuszko przegrał pod Macieja­
wicami? Wszystko przez wódkę!
Lecimy na przełaj przez jarmark, pośród.
dwuszeregu świętych Józefów z lildami i cza­
pek złodziejówek, barwnych makat z napi­
sami ,.Dobl'a gcspodynl..," i coś tam jes�
tudzież jeleni na rykowisku. Istne piekło
wtorkowe z woli Kazimierza Jagiellończyka,
bo na ten dzień poczciwy monarcha Jarmark
w Zelechowie naznaczył.
Spółdzielnia "Piechur" jest naj poważniej­
szym zakładem produkcyjnym w mieście,
który łączy tradycję ze wspótczesnośetą _
gdyż z dawien dawna Zelech6w był miastem
szewców. Niech pan słucha uważnie: tam
mają monografię spółdzielni. a w monogra­
fii jest o historii Żelechowa.
Monografia? Kilka pomiętych kartek ma­
szynopisu okazuje się być skarbnicą wiedzy
historycznej. opracowaną przez pracownika
spółdzielni, pana Konstantego Biernacklego,
Za-raz na wstępie czytamy:
Dnia 8 sierpnia 1793 właściciel miasta, pan
Ignacy Wyssogota Zakrzewski zniósł opłaty
stołkowe. tłukowe, szarwarkowa i inne od
szewców w mieście Zelechowie, zapewniając
w ten sposób mistrzom dratwy i pocięgla
nader konzystne warunki egzystencji. Za­
częli napływać do Zelechowa szewcy z róż­
nych stron Polski, nawet z Poznańskiego,
Dlatego też oni pana Zakrzewskiego prze­
chowali we wdzięcznej pamięci.
Mam szukać śladów tego wlaściciela. Ra­
dzą najpierw kupić buty - żeby było wy­
godnie chodzić. W bułach spółdzielni "Pi.e­
chW"" możJna obejść świat dookoła. Jedni po_
wiadają, że wkoło równika, drudzy, że na
biegunie. Jedno i drugie jest prawdą: żele­
chowskie buty są odporne zarówno na upał,
jak i na mróz - powiadają, A m:iastecz'ko?
Jak mia:.�o. Zrobiło ojczyżnie wielkiego
psikusa, bo jest gniazdem rodu Ciołków.
a Ciolkowie daH nam ostatniego króla. Sta­
nisława Augusta, Szewcy powiadają, że on
isŁo1mie był ostatn.i i to l"odzaju żeńskiego,
ale rndZą mi szewców nie słuchać. To
ludzie ·prymitywni j nie pamiętają, że ojciec
króla przysłal do żelechowskiego kościoła
monstrancję i dwa kielichy. Od Ciolków
pl'Zeszedł Zelu:hów na Lubomirskich, z
Lubomirskich na Romanów, Francls7..ek Pla­
cyd Roman był nie byle jakim utracjuszem
i hulaką. a kiedy oddawał ducha Bogu w
kal'czmie przy k�.elichu, nie był już właści­
cielem Zelechowa. Sprzedał miasto panu Ztl­
kl'zewskiemu, szlachcicowi z Poznańskiego.
Poszedłem na kraniec miasteczka, na dro­
gę do Stoczka, W końcu długiej alei, bie­
gnącej środkiem parku bieleje kolumnada
pałacu, a wielki napis, który biegnie przez
całą szerokość- fasady oznajmia niedwu­
.lfIlacznie że to nie pałac, ale zasadnicza szko­
ła metalowa Tutaj właśnie mieszkał pan
Ignacy Wyssogota. w pałacu niezupełnie
jeszcze wykończonym, bo budowę rozpoczął
jeszcze Lubomieski w 1762 roku. Ale od razu
własnym sumptem zakupił mnóstwo ksiąg
i otworzył pierwszą bibliotekę publiczną w
miasteczku. Ba. dokonał od razu pomiarów
gruntu, nadał mieszczanom ziemię i uwol­
nił ich od uciążliwych powinności względem
dworu. Zamienił dziesięcinę snopową na
pieniężną, uposażył szkołę. I byłby zapewne
tak gospodarzył w Zelechowie do końca dni
swoich, gdyby w kwietniu roku pańskiego
17�4 .nie wezwano go do Warszawy, gdzie
zachorowała mu żona.
W tym to miejscu konieczna jest obszer­
niejsza dygresja historyczna. Pan Ignacy
Wyssogota Zakrzewski nie był zwyczajnym
sobie hreczkosiejem z ziemi poznańskie], ale
jednym z. najbardziej postępowych posłów
na Sejm Czteroletni. Jego wspaniałe przemó­
wienia, dziś całkowicie zapomniane, zdobyły
mu niesłychaną jak na owe czasy popularność,
zwłaszcza wśród. mieszczaństwa. którego
praw zaciekle bronił. W� .. paniala mowa jego
z maja 1790 roku zostala wydrukowana w
tysiącach egzemplarzy i rozeszła się jak best­
seller, Był w niej zawarty caly program
obozu patriotycznego. Zakrzewski bronił za­
sady dziedziczności tronu, występował ostro
przeciw arystokratycznej anarchii, zwalczał
i piętnował ingerencję obcą. wreszcie pod­
nosił sprawę mieszczańską: "Stan miejski,
stanowiący piątą część narodu winien być
przypuszezony do wspólnego losu i niejakiej
wolności.:." Gdy w rok później sejm uchwala
ustawę o miastach królewskich - Zakrzew­
ski występuje z wnioskiem, aby nowe pra­
wa nadane został)' także i miastom prywat­
nym. Ale wniosek nie przeszedł Wówczas
pan Wyssogota kupuje miasto' Zelechów
i tam - sam u siebie nowe prawa i reformy
ustanawia, .
Ciekawa postać, ideolog mieszczaństwa ja­
ko klasy wstępującej, wspaniały orator
i parlamentarzysta. który wygłasza przernó­
wienie w sejmie w dniu uchwalenia konsty­
tucji 3 maja. .,Wolności istotnej w rządzie
republikańskim innej dla republikanina nie
znam nad tę, gdy prawo tylko przez siebie
stanowi..." Toż czuć w tych słowach echo
zburzenia Bastylii i pogłos paryskiego szafo­
tu. Nie wiem, czy jeszcze wówczas był Za­
krzewski za zasadą dziedziczności tronu.
Zapisał się jako jeden z pierwszych na listę
mieszczan miasta Warszawy,
Sejm Czteroletnt to dopiero początek ka­
riery pana 19nacego Wyssogoty Zakrzew­
skiego. W kwietniu opuszcza niewykończo­
ny pałacyk w Zelechowie. wydawszy l'OZpO­
rządzenia na kilka dni zaledwie, bo spo­
dziewa się rychło wrócić, Tymc7.8sem stało
się inaczej.
W Warszawie król Stanisław August we­
zwał go na zamek. Oczywiście ni-e jego to
była myśl. Wiedziano bowiem, jak wielką
popularnością cieszy się u warszawiaków
pan Ignacy Wyssogota. Był kwiecień 1794
roku. Właśnie ulicami miasta przebiega Ki­
lińsk] ma czele mieszczan, których szable
skierowane są przeciwko Targowicy. Król
prosi Zakrzewskiego, aby "uspokoił wzburza-
Fotokopia z ksi�gi zgonów parafii 1.elecbow. Na szóstej poz)'cji wpisany jest zgon Ignacego
Wys'iogoły Zakrzł'\\"skfego.
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_11.djvu

			"'
..
... -.
Połe bih,')' pod MaciejowicamI.
ny lud". W 1792 roku został przecież obrany
prezydentem Warszawy - na jego cześć pi­
sano ody i wiersze. Jedna z ód, opiewają­
cych nowego prezydenta kończyła się tymi
słowami:
.. Wiwat godny prezydent /. cnót obrany
losem
To ci każdy przyznaje i nie z próżnej chluby
Żeś jest obywatelom miasta tego luby".
Można więc sądzić bez przesady. że był
ulubieńcem Warszawy, mimo, że pochodził
z Kaliskiego i tylko Sejm Czteroletni związał
go ze stolicą. Radzono więc królowi słusznie,
aby WEZWał na zamek Zakrzewskiego - je­
go będzie na pewno lud warszawski słuchał.
Ale gdy pojawił się przed zamkiem - nie
dali mu mieszczanie przyjść do słowa. Po­
rwali go na ręce i ogłosili na powrót pre­
zydentem. I tak 17 kwietnia wieczorem przy­
jęty przez sprzysiężonych na ratuszu objął
wład7.ę cywilną. W dwa dni później ogłosił
akces księstwa mazowieckiego do Insurekcji.
Zc.stał przewodnic74cym Rady Zastępczej
Tymczasowej. która na terenach północnych
pelnila najw}'ższą władzę. Ta właśnie Rada
rozszerzyła kompetencje sądu klyminalnego
.- pod naciskiem jakobinów - który po
czterogodzinnym przewodzie ogłosił wyrok
śmierci na najbardziej ZnIenawidzonych tal'­
gc,.wiczan - Ożarowskiego, Zabiełłę, Ankwi­
cza i Kossakowskiego.
Te historie działy się poza Zelechowem.
Ale tylko tu pozustały po panu Zakrzew­
skim pamiątki. Tablica w lewej nawie ko­
ścielnej wychwala jego zasługi. Odpisy jego
listów pl'zechowano w archiwum parafial­
nym. Ale jeszcze chwila - dalsze losy tego
wspaniałego prezydenta Warszawy godne są
nie suchej, reportcrskiej relacji. Postać god­
na nie tylko monogl'aIii, której s'ię nie do­
czekała - ale powieści.
Z Zelechowa pl"Zesyła pan Wyssogota dla
wojsk Kościuszki sukna, wełnę, wreszcie
skóry i obuwie od swoich sławnych garba­
rzy -i szewców. Mimo że sam znajduje się
w bardzo niedobreJ sytuacji materialnej. W
,
,
...
-sr -�
.. -.-
Radzie Najwyższej Narodowej pełni funkcję
przewodniczącego Wydziału Żywności, wy­
kazując niesłychaną energię i inicjatywę. By ł
to pono najlepiej pracujący Wydział Rady.
Zaopatrywał nienagannie ludność cywilną
i wojsko. mimo że zapasy wyczerpywały się.
obszar objęty powstaniem się zmniejszał, a
produkty z dnia na dzień drożały.
"Stał się duszą stolicy przez niezrnordowa­
ną pracowitość i nieograniczone poświęce­
nie" - pisali o nim wspńłcześni.
Po kapitluacji Warszawy wyszedl 7 mia­
sta z wojskami generała Wawrzeeklego i w
dniu 9 ltstopada 1794 r. poweóclł do Żele­
chowa. Nie miał jednak szczęścia '?ibyt dłu­
go mieszkać w spokojnym pałacyku. W ty­
dzień po przybyciu zostaje aresztowany przez
Austriaków. którzy odsyłają go do rosyjskiej
granicy. Suworow łamiąc warunki kapitu­
lacji zastosował rt.'Strykcję również wobec
władz cywilnych. Tak więc Zakr/.ewski -
razem z Kościus/.ką. Niemcewiczem. Kiliń­
skim - znalazł się w pctcl'sburskim wię­
zieniu i razem z. nimi zostai z.wolniony po
dwóch latach.
Czy może jakieś miasteczko w Polsce po­
chwalić się, że miało pOśl'ód swoich tak
wspaniałego republikanina? Chodzę i szu­
kam śladów w miastecz.ku Żelechowie. W
ksrlędze parafialnej pvd datą 15 lutego 1802 r.
wpisano że zmal'ł pan Ignacy Wyssogota Za­
krzewski .. ex intumescentia" (z wycieńcze­
nia). Liczył zaledwic lat 57. Inna l'ęka do­
pisała przy -nazwisku obok: ,.pochowany na
nowym cmentar'zu za miastem". Ale te'l1
newy cmentarL. dziś jest już bardz9 star·y.
zawslv trawami i zielskiem. Trudno coś
odnaleźć. Pokaza.li mi w Żelechowie testa­
ment Zakl·zcwskiego. pisEny pl·zcpiękną. sta-
1'14 polszczyzną, u kadencji zdania tak poto­
czystej. że rzadko znaleźć: "Cies7.ąc się spo­
kojnością sum�enia, że nie osobistym wido­
kom. ale powszechnej sprawie służyłEm. nie
oszczęd7.ah:m dni moich wspt>lnie z kolegami.
niosłem życie moje na r07.maite n�ebezpie­
czeństwa, na które mnie obowiązki urzędo-
Plytll ku czci Zakrzewskiego w kościele w 2elec:howle.
'I-.
•' i
"\
�
, .
\
.
'X-
,
Krzyż na kopcu. uSYl)an� na pallli.llk.; LiC W)'
pod Maeiejoni('ami.
wanta mego stawtly.i.r. Znajdowal się pilno
"i.edyś w żclcchowskim kosciele portret pana
prezydenta miasta Warszawy, /. następują­
cym napisem. kl,u'y odnc.ować zdążono. za­
nim konterfekt sposobem tajemnym zaginąl:
,.Ignacy Wyssogoia Zakrzewskf, ChOl'ąŻY PO/.­
nański. prezes Rudy Najwyższej. w 1794
świadek naocz ny nicduli krajowej, mąż enot
wielkich. przyjaciel i kolega Tadeusza Ko­
ściuszki. dziedzic dobr żclechowskich, pre­
zydent miasta Warszawy i dyktator. kolega
niewoli Niemcewicza. Kilińsktego Ko-
ściuszki". .
Idziemy na cmentarz. Pośrodku rozpano­
szyła się wielka kaplica grobowa Ordęgów,
Majątek Zakrzewskiego poszedł w ręce kup­
ca Dangla za długi Insurekcji. Dangel za­
opatrywał wsiodla kawalei lę narodową, ale
w wypłacalność skarbu nic w,ieuąc - za­
żądał osobistej poręki Zakrzewskiego. Po
upl:dku Insurekcji - pmsl�ł drogą doszedł
swojej należności na dobl'ileh żelechowskich.
Panna Danglówna więc wniosła wspaniałe
wiano panu Ordędze. Ul·/.ąd7..dła w dwurku
wit:cz.orkł tańcujące dla emskich oficerów -
na które pl'2.ychodzil junkiel' RI)muald Tl'au­
gutt. Ba, pani Ordężyna. kUQicta stanowiąca
jc;skl'ilwe przeciwieństwo ojcowskiego cha­
l·aktc.l·u ul'ządzila nawet Trauguttowi
w swoinl pałacyku huc/ne wesele.
Gdzie jest grób Zakr/.ewskiego? Do mku
1960 nikt nie mial pojęcia. Jeunakże wdzjęcz­
ność. mieszczan. żelcchowskich szewcuw jest
niesłychanie wylnvcla. Oto niezmOl'dowany
historyk żelechowski i lIIo1lUgl'afista szew­
stwa. pan Biernacki. odczyszC".lał stare plyty
nagl'Obne po kolei. aż odczytał napis. któ­
I'ego szukał: . .IgnacJ Wyssogota Zakrze\\·ski".
M€talowy płoteh, okalaj�cy h'z)' plyty na­
grobnc - pl·ezydenta. jego żon.\· i syna -
kt<>5 powlókł c/.al'llym laki el cm. PI>·ty od­
czyszczono. napisy są idealrtie c.l.ylelne. Mil­
lennium wyzwolilo w ludziach dl'zemi�!ce za­
pasy enel'gii i skin'owalo jt: do pracy nad
utrwolenicm lokalnych trad>'cji histul'YCZ­
nych - tak albo podubnie bylo napisane
w kmnice zasłużonej spnłdziE!lni .. PiechU1···.
Plyta nagrobko-w", Zakrz('wskit'g9 \\' kośd('lt
w 2elechowle.
ZOJF,cJA: .lF.łlZ\ HOWOWU:t
...
..". ....
-��� .... �
.
..
-.
. ' .. -.......:
--
..
�.>
�\
-
....
."
"t
I
I
'.', l-
.(
llO
::\.ł\
�--
.
L...\
�
.",
-
-?;.;.. '- .
.
•
"'''.
"
.� .. - �
.ł
..
�,.,:' .� .. ,. ��t. ... ,.
..
-
. .
"l
....
'"
ł
...
.
. �
,
'.
,
.�
..
•
..
•
.,
. \
...
..
...�
J
' I
.r
.
�
...
•
�
r
l."
,
t
l
,.
);t:
-- ..
...
•.
I
I
..
�
� .
....
4
.,
l
l
.... ,1'.
�.
,
"
�
...
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_12.djvu

			·f
�.
..
·l
•
..
•
..
.v:
�
(
•
ł
','
..
...
l
•
\
\
"'
..
•
.,
\
,.
"-
• •
stra zima jest dla większości naszych
ptaków okresem trudnym do przeżycia.
Warstwa śniegu, pokrywająca ogrody
i parki, utrudnia im poszukiwanie po­
karmu,a mróz nieraz powoduje śmierć
zagłodzonych ptaków. W dużych mia­
stach ptaki zawsze jednak znajdowały
pomoc. Niech więc i w tym roku za­
smezona Warszawa nie zapomni o
swych skrzydlatych współmieszkań­
cach. Poniżej -podajemy kilka rad i
uwag dotyczących tej pomocy; nie
zawsze bowiem "śniadanie", jakie ofe­
rujemy zaglądającym na nasz balkon
ptakom, zgodne jest z ich apetytem.
Spośród zapasów naszej kuchni,
których pod żadnym pozorem nie na­
.leży dawać, wymienię soloną słoninę,
sadło, mięso i chleb robiony na kwasie
chlebowym.
Znacznie większa natomiast jest li­
sta łatwo dostępnych ptasich przysma­
ków.
A więc: kawałki niesolonej słoniny
(ze skórką), niesolonego mięsa (suro­
wego), grubych kości (gotowane lub
surowe), łój, smalec lub masło (nie
zjełczałe) dziobią nadzwyczaj chętnie
sikory, należące do różnych gatunków.
Najczęściej będzie jednak do tych przy­
smaków przychodziła sikora bogatka,
ale czasem może tu też zjawić się
piękny dzięcioł pstry.
Sikory, a poza nimi także inne ga­
tunki ptaków, chętnie zjadają okruchy
pieczywa białego lub niekwaśnego
chleba żytniego oraz niesolone, duszone
ziemniaki t zmieszane z płatkami owsia­
nymi. Po ten pokarm przychodzić będą
na balkon także kawki, nieraz. nawet
czarne gawrony, a zawsze gołębie. Tym
ostatnim warto dokładniej się przyj­
rzeć, czy nie ma wśród nich sierpówki
(szczupły, prawie biały gołąb z czar­
nym "sierpem" na karku), która jest
wśród ptaków Warszawy nowym ga­
tunkiem, przybyłym tu aż z Bałkanów .
Poważną część karty w ptasim menu
•
f
t
(
\
\
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_13.djvu

			stanowią wreszcie nasiona ziarna:
słoneczniki, siemię lniane, konopie.
mak, pestki dyni, ogórków, owoców
jabłka, gruszki), proso, nasiona lebio­
:!y, szczawiu, całe "główki" ostu;
wszystko to jest prawdziwym przy­
imakiem dla licznych gatunków pta­
KÓW. Prócz sikor będą po ten pokarm
przychodziły liczne łuszczaki (ptaki
żywiące się tylko łuskanymi przez sie­
bie ziarnami i nasionami), żyjące głów­
nie na peryferiach miasta i w okoli­
cach, gdzie mamy dużo zadrzewień.
Szczególnie miłych gości można zwa­
� ić na balkon, wystawiając tam jago­
dy jarzębiny, czarnego bzu lub jałow­
ca. Przylecą po nie, być może, dorod­
ne - czarne kosy, barwne jemiołusz­
ki (zimowi goście z północy) oraz oka­
załe, grube gile o czerwonych brzu­
chach.
Kto częściej chce za oknem oglądać
barwne sikory, powinien zrobić mie­
szankę z topionego łoju, konopi, sło­
necznika, prosa, płatków owsianych,
jagód i kawałów mięsa, którą po za­
stygnięciu ptaki dziobią godzinami z
Uporem. Wszystkie te przysmaki naj­
lepiej jest wykładać do karmnika,
który łatwo samemu można zbudo­
wać*). Są też karmniki, które zawiesza
się na oknie tak, że doskonale widać
z wnętrza pokoju ptasie harce wokół
wyłożonych potraw. Dla dzieci karmnik
taki stanowi źródło radosnych i pou­
czających przeżyć. Może więc warto
przygotować dla nich taką właśnie po­
blądową "szkółkę".
EUGENIUSZ NOWAK
..
•
.-
••
..
.,
\,
•
-- ł
ł
*) Potrzebne do tego celu deski, tanio
można kupić w sklepach Centralt "Zbytu
Drew.na (np. przy ul. Koszykowej). Na­
tomiast wskazówki do budowy podane są
w książeczce Sokołowskiego pt. "Ochrona
ptaków" (niestety trudna obecnie do na­
bycia) lub Nowaka pt. "Ptaki pomocni­
kami rolnika" (wbrew tytułowi każdy
,,:mieszczuch" znajdzie tu dużo materia­
łów na temat ptaków swojego miasta -
do nabycia w księgarniach).
...
• •
•
•
•
•
Z D J Ę C l A "n z ,] S L A W W n o w l iii s K l
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_14.djvu

			e,
-,
.0
••• pierwsi byli saperzy.
ARTUR FISZER
\
.. -
� .. <�­
... . .....
- � �--
•
..
,'.
Z księgi
bata I jonowe j
ZAPISKI SAPERA
Ze szczebla nadeszły wytyczne
- pardon, zarządzenie operdcyj­
ne: ,.usilne ćwiczenia mające na
celu jak. najbardziej doskonałe
przygotowanie sapera do - uwa­
ga! - działań zaczepnych. zwią­
zanych z forsowaniem dużej
przeszkody wodnej".
Brzmi to bardzo sztabowo,
pst, ściśle tajnie, w sekretaloiacie .
nie otwierać... Działania zaczep­
ne, wielka plozeszkoda wodna.
Wiadomo - Wisła, wiadomo -
stolica.
... Jeszcze w batalionach um­
czysta wigilia w Boże Narodze­
nie (w lI-tym zaaloanżowana
przez siostry Felicjanki) z kolę­
dami, tudzież obecnością puł­
kownika Piotra Jaroszewicza
(póżn. gen. brygady) w charak­
terze gościa. Jeszcze ostatnie po­
rządki i - wkl'ótce wypadnie
pożegnać się z Wawloem. Zmia-
na mIejsca postoju na romanty­
czną Zbójną Górę koło Radości
oraz zawiązana przyjaźń fron­
towa z plozebywającą tu w
dniach okupacji całą znakomitą
rodziną znakomitego plastusia
W31oszawskil..ogo pani J.R., po
czym - dnia 11 styczniao skoro
ciemny jeszcze świt, nastąpi
alarm bojowy i o godzinie 5.45
"Dziewiątka" - nasz 9 batalion
saperów - załadowana na dzie­
sięciu Studebackerach, jednym
Willysie i kilkunastu wloką­
cych się z tyłu fUlomankach, zdą­
żać będzie na południe, lądując,
tzn. częsć zmotoryzowana - o
godz. 11.00 w mie';scowości Czai"­
nowieco Sztab Bloygady i Kompa­
nia Zwiadowcza w pobliSkiej
wsi Biskupie, pozostale bozy ba­
taliony też w sąsiedztwie bo nie
opodal wsi Warszówkoo Ale i tu
zbyt długo miejsca się nie za-
.. , saperzy pn:ywraeajJł życie c1uebej pogorzeli - stolicy,
..
...
"
.
.
-
grzeje, bowiem jak to za kulisa­
mi przed koncertem - zaczyna
się gorączkowa krzątanina.
Sprawy to najwyższego szcze­
bla lecz i Iaik-skryhn bataliono­
wy dostrzeże, źc ma nustąpić
jakieś glębokie oskrzvdlenle sto­
licy przez wojska radzieckie. a
l Armia wykOl'zystując ten ma­
newr sforsuje Wislę i szturmom
weźmie miasto. Stąd zmieni;lj�lce
się jak w kalejdoskopie koncen­
tr-icje, przerzu ty i d�'slllkacje. Od
Pragi do Karczewa i dalej do
GÓI'y Kalwarii i jeszcze dalej na
południe do Mniszewu i jeszcze
niżej,.. I - naobarot, Bowiem,
jak to już stary saper Heraklit
zauważył, wszystko (tj. i fronty)
- płynie. To wydłużają się. to
kurczą, zmieniają kierunek. zna­
czenia. Ale saper - mili pan­
stwo - czy tak czy siak. musi
działać zawsze i wszędzie i _
na wszelki wypadek. Czy bo­
wiem szturm nastąpi na połu­
dnie od Warszawy, czy na pół­
noc od niej, czy wprost. czy L.
wszystkich stron naraz - wszv­
stko jedno, i tu i tam i ówd';ie
trzeba ów szturm zabezpi(oczyć
zawczasu, nie mówiąc już o za­
bezpieczeniu s7tuI'mu w czasie
jego trwania.
13 stycznia .,Dziewiątka·· dzia­
ła gdzieś koło Osiecka, pod datą
15 stycznia w księdze bataliano­
wej figuruje m.p. - Sobienie Je­
ZiOl'y (notka: las dwa kilometry
na wschód - składowanie. ele­
mentów na most). l6-go jest już
w Aninie. Zarządzenie bojowe
Sztabu Brygady dla 9-go bata­
lionu dostal'czone w tym dniu
brzmi:
"Przeprawę przez Wisłę prze­
prowadzić w rejonie Marienszta­
tu. Ruch na lewym brzegu - tyl­
ko po ścisłym zwi3dzie trasy.
szczególnie pod względem zami­
nowania, Natychmiast po zwia­
d?ie rozminowanie niezbędnych
pr'zejść w mieście. Ze sztabem
brygady utrzymywać stałą łącz­
ność radiową i przez gońców.
Meldować o I'ezultałach zwiadu,
I'Ozminowania przejść i dalszym
ruchu baonu."
17 stycznia o świcie bataliori
stacjonuje na ulicy Br'ukowej na
PI'adze. a śniadanie - już na
Mariensztacie. Bratnia "Osemka"
przemierzywszy przez ten czas
trasę Górp Kalwaria � Piasecz­
no, lokuje IIlę raniutko l7-go od
innej strony Warszawy, bo we
wsi Służew. Podobnie pozastale
części tej BI'ygady saperów, po­
dobnie dywizyjne bataliony sa­
perskie
Tak że spory piechocińców
różnych pułków na temat kto
pierwszy stanął na warszawskim
bruku, m(lżna,· nic nie ujmując
piechocie, łatwo rozstrzygnąć:
pierwsi byli saperzy.
Wojskowego opisu bitwy war­
szawskiej niestety nie będzie
gdyż kapl"lll-dziejopis na tym Zil
bm'dzo się nie wyznaje, a b-LY­
mając się wyłącznie poły 9 ba­
talionu tyle tylku ndn.)t.lwał ile
własnymi ,.zakreŚlił oczy".
Ze Zamek KI'ólewski spalony
że kolumna mi KI'akowskim w
oplakanym stanie. że rozbity
kl'ól Zygmunt poniewiera się
WŚI'ód I'óżnyeh I·upieci. kasków,
gilz lII·tylel'yjskich i pudełek ud
papiemsów ,.Juno". Ze dalC'j i w
bok wąziutkie ścidyny wsrod
wąwozu zwalisk - uJic�1 wllr­
sZn sap('r'ow zlu­
zowilny PI'7{°Z bl'lItni n 0..117.y­
muje z n:lclr"i'l;dncgn SZl'7l't,i.) .'.a­
rz;,rlz,onil' c,peI":lC'y jnC':
.. Hatalion zal)('zpil'czy kOllluni­
klll'j!; na glc',wnl'j al'\{-rii 'lI'mIJ­
O('j Wa/"szawlI - BloniC' - SrJ­
rh,ICZ('W" .
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_15.djvu

			LAUREAfI
NAGRÓD KBUA 1961
Do nagród Komitetu Budownictwa, Urbanistyki
i Architektury za wybitne osiągnięcia twórcze
w dziedzinie budownictwa. architektury i plano­
wania przestrzennego. przyznawanych w 1961 r ..
zgłos7.ono ogółem ze wszystkich województw 800
prac. z kturych wybrano do rozpatrzenia przez
Centralną Komisję Ellmlnacyjną - składającą się
z wybitnych specjalistów - 278 pozycji. Komisja
ta z kolei przedstawiła Komitetowi 50 wybranych
prac: ostat ecente nagrodzono 40.
\\-,elomiesic:c?�l&. k',lkuszcwbl
t
Otwarcie uroczystego wręczenia nagród KBUA za 1961 r. przy stole prezydialnym mili.
S. Pletrusiewicz - przewodni('zący KBUA (pił'rwszy z lewej strony) i wiceprzew. prof.
Z. Skibnlewski (pierwszy z prawej strony).
Maciej Gintowt, Jerzy Hryniewiecki, Ma­
ciej Krasiński, Andrzej Strachocki, Aleksan­
der Włodarz, Wacław Zalewski, Andrzej 2u­
rawski.
W DZIALE TECHNIKI I BUDOWNICTWA
IN2YNIERY JNEGO
Za projekt i metodę realizacji kominów
żelbetowych na przykładach elektrowni Sier­
sza II i Lagisza oraz zakładów "Celwisko­
za" w Jeleniej Górze zespół autorski: Ro­
man Ciesielski, Zbigniew Faix-Dąbrowski.
Kazimierz Herzog, Tadeusz Schoen.
Za opracowanie typowych uniwersalnych
elementów przekryć z betonu sprężonego
zespół autorski: Zenon Zieliński, Jacek Bu­
rzycki, Czesław Cywiński, Ludwik Szwe­
dowski, Aleksander Włodarz.
NAGRODY II STOPNIA
W DZIALE PLANOWANIA
PRZESTRZENNEGO
Za opracowanie planu ogólnego zagospo­
darowania przestrzennego m. Płocka zespół
autorski w składzie: projektanci planu -
Aleksandra Wrońska, Janina Baude, Stani­
sław Kluszewski, KTtJst� Konapkowa, Sta­
nisław Parczyński, Olgierd Kuncewicz; opra­
cowanie branżowe: Włodzimierz Chlebowicz,
Jerzy Myszkowski, Zbigniew Kolenkiewicz,
Kazimierz Więckowski; opracowanie strefy
podmiejskiej: Irena Bardadin, Jan Lehr­
Spławtński, Urszula Sterna, Zygmunt Kr6-
lak.
Za opracowanie planu ogólnego zagospo­
darowania przestrzennego m. Zakopanego
zespół autorski: Krystian Seibert, Jerzy Koz­
łowski, Zbigniew Wolak, Helena Boczarowa,
Leszek Kaczmarski.
Za opracowanie planu ogólnego zagospo­
darowania przestrzennego m. Jastrzębia ze­
spół autorski: Czesław Kotela, Irena Kotela,
Mirosława Piasecka, Waldemar Przechera,
Jerzy Winnicki, Zygmunt Winnicki, Alfred
Draga, Jan Kołodziński.
Za opracowanie planu obszaru osadniczo­
-rolnego powiatu Krotoszyn zespół autorski
w składzie: Ludmiła Lubierska, Bernard
Borowicz, Alina Deblessen, Jan Kasiński.
Za opracowanie metody sporządzania pla­
nów zagospodarowania przestrzennego ma­
łych miast na przykładzie miast: Nidzica,
Nowe n/Wisłą i Sławków - zespół autorski
w składzie: Nidzica: Maciej Nowakowski,
Halina Wiśniewska, Krystyn Olszewski, Ta­
deusz Szulecki; Nowe n/Wisłą: Stefan Sę­
kowski, Stanisław Wyganowski, Zdzislaw
Rezmer; Sławków: Jerzy Koziński, Zbigniew
Galperyn. Tadeusz Kowalski, Zdzisław Rez­
mer, Bożydar Rząd-Górnicki.
W DZIALE BUDOWNICTWA
MIESZKANIOWEGO
Za opracowanie planu realizacyjnego osie­
dla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
.,Zatrasie" - 2oliborz Zachodni zespół au­
torski w składzie: Jacek Nowicki, Tadeusz
Fiećko, Wacław Materski, Jerzy Osuchow­
ski, Wanda Staniewicz.
Za opracowanie planu realizacyjnego Osie­
dla Tysiąclecia (Bederowiec) w Górnoślą­
skim Okręgu Przemysłowym zespół autorski
w składzie: Henryk Buezko, Marian Dzie­
woński, Aleksander Franta, Tadeusz Szew­
czyk.
Za projekt zrealizowany budynków mie­
szkalnych 7 kondygnacyjnych przy Al. Jero­
zolimskich między ulicami Raszyńską i Sta­
rynkiewicza w Warszawie zespół autorski
w składzie: Wojciech Onitzch, Marian Suli­
kowski, Alina Supińska-Bursze, Teodor Bur­
sze-junior, Władysław Rzechowski, Jerzy
Teliga.
Za projekt typowych elementów i zesta­
wów wyposażenia kuchennego oraz wpro­
wadzenie ich do masowej produkcji, zespół
autorski w składzie: Longin Około-Kułak,
przy współpracy Stanisław Łącki.
W DZIALE BUDOWNICTWA
U2YTECZNOSCI PUBLICZNEJ
Za projekt zrealizowany hali wystawowej
na terenie Międzynarodowych Targów Po­
znańskich zespół autorski w składzie: Józef
Jędrzejczak. Antoni Mizera, Władysław Le­
mański,
dokończenie na s·tr. 20
do przebicia się przez tę zaporę
ducha, techniki. ognia".
No. ale skądże redaktorzy mo­
gli wiedzieć? .... ,Soldaten-zeitung"
była przecież antydatowana.
W noc z 20 na 21 stycznia
wszystkie bataliony l Bl'ygady
saperów wraz ze swym sztabem
i kompanią zwiadowczą odpoczy­
wają już daleko za Wm'Szawą, bo
na zachodnim krańcu Sochacze­
wa.
za 2bikowem, Ołtarzewem... Po
drodze, w kierunku odwrotnym,.
zdążają ludzie z tobołkami. Wra­
cają. Szczęśliwcy popychają do­
bytek na wózeczku dziecinnym z
wyróżniającym się wśród gratów
okopconym kotłem do gotowania
bielizny. Inny szczęściarz pedału­
je l'ykszą wyładowaną betami i
- jak ta kropeczka nad i - ta­
boretem na wierzchu.
Sochaczew. Bzura, Kutno. Tra­
sa wiedzie przez miejsca ciężkich
walk z Września 1939 roku... I
gdzieś na szosie pod Sochacze­
wem wiatr· podl'zuci do saperów
tańczącą na śniegu płachtę naj­
świeższego numeru .. Soldaten-zei­
tun,," z krzyżem żelaznym w ty­
tułowej winiecie tudzież... datą
trochę na wyrost - 20 stycznia
1945 roku. "Mocny" altykuł z
wołowym nadl'Ukiem "Warscha­
uer Festung" - warszawski ba­
stion. I
..... Front nad Wisłą stanowi
splot takiej linii gigantycznych
umocnień i przeszkód. takiego
zespołu naj nowszych zdobyczy
techniki wojennej i tak imponu­
jącego ducha niemieckiego - że
nie ma siły na świecie. zdolnej
') Fragmenty ksiątki złotonej w
Wydawnictwie ,.Iskry".
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_16.djvu

			ALBUM OZDOBNY "STOLICY"
Z OKAZJI 17 ROCZNICY WYZWOLENIA WARSZAWY
Niezależnie od bieżących, kolejnych numerów .,Stolicy", w których
Czytelnicy znajdą - jak zawsze - wiele nowych. atrakcyjnych i war­
tościowych materiałów z naj nowszych dziejów naszego miasta,· ukaże
się już wkrótce w kioskach "Ruchu" jako numer specjalny "Stolicy"
ALBUM OZDOBNY WARSZAWY DZISIEJSZEJ.
To specjalne wydawnictwo "Stolicy", drukowane na bardzo dobrym
papierze, z barwnymi okładkami, zawierać będzie na 64 stronach albu­
mowego formatu najniezbędniejsze informacje dotyczące życia miasta
i jego perspektyw rozwojowych. Wielką atrakcją albumu są wspaniałe
zdjęcia Warszawy z lotu ptaka, wykonane przez jednego ze znanych
fotografików warszawskich - Zbyszka Siemaszkę,
Album "Stolicy" opracowany przez zespół redakcyjny w związku
z 15-leciem pisma, powinien znaleźć się w domu każdego warszawiaka
i każdego miłośnika Warszawy.
64 strony Piękne fotografie Cena 30 zł
,
Historyków polskich czeka nie lada zada­
nie. Z ukazujących się - niestety, jeszcze
nie w tak szerokim zakresie jaki chcieliby­
śmy widzieć - dokumentów, relacji, wspo­
mnień z okresu okupacji hitlerowskiej -
opracowanie odpowiedniej powadze zdarzeń
wielkiej monografii obrazującej olbrzymi
wysiłek organizacyjny społeczeństwa, które
nie tyl�o walczyło, lecz i budowało swą przy­
szłość. W tym bowiem względzie nie mieli­
śmy sobie równych w krajach ujarzmionej
Europy.
Jednym z takich dokumentów jest opubli­
kowana właśnie książka "Z DZIEJOW POD­
ZIEMNEGO UNIWERSYTETU WARSZAW­
SKIEGO" (Iskry), zawierająca dość wyczer­
pujące - a dodajmy i sensacyjne - relacje
wykładowców i słuchaczy (słowo wstępne -
Czesława Wycecha). Są nimi: Tadeusz Ko­
tarbiński, Henryk Hiż, Krystyna Dąbrowska,
Jerzy Pele, Julian Krzyżanowski, Wanda Le­
opold, Tadeusz Manteuffel, Jadwiga Karwa­
slńska, Krzysztof Dunin-Wąsowicz i Tadeusz
Soltan.
Zawarty w książce materiał nastręcza spo­
sobność do wielu rozważań. Warto przecież
zwrócić uwagę choćby na jeden aspekt za­
gadnienia - niebezpieczeństwo towarzyszą­
ce codziennej twórczej pracy oświatowej.
Przyszłym pokoleniom, być może, trudno bę­
dzie uwierzyć, że za nauczanie groziła kara
śmierci. A przecież nie tylko nauka wypeł­
niała pracowite i niebezpieczne dni zarówno
wykładowców, jak i uczących się. Na wy­
kłady przychodzono czasem bezpośrednio z
akcji krajowych. I musiał być jeszcze czas
na prace zarobkowe, na życie kulturalne, ze­
branie, odczyty, potajemne koncerty. Na­
prawdę. tęgie było pokolenie, które musiało
temu wszystkiemu sprostać.
Oto charakterystyczne pod tym względem
świadectwo prof. Henryka Hiża: "Działal­
ność polityczna czy wojskowa była w owe
czasy potężnym konkurentem nauki. Krzy­
sztof Baczyński przez trzy miesiące nie po­
kazywał się na wykładach. Był w partyzant­
ce. Wyczuwało się, że chłopcy .plozychodzą na
komplety w plozerwach między zajęciami
znacznie bardziej fascynującymi, że dla wie­
lu uniwersytet jest dodatkiem do podchorą­
żówki".
Nie znaczy to jednak wcale, aby kształceni
w tak niezwykłych warunkach młodzi mieli
mniejsze ambicje, byli mniej naukowo przy-
SJOlIC
NOWE KSIĄŻKI
O WARSZAWIE
gotowani. Zdumiewające stwierdzenie przy­
nosi nam wypowiedź pro!. Kotarbińskiego:
"I znowu paradoks: ten rok wykładowy, kie­
dy urzędowe uniwersytety w Polsce milczały,
z kneblem niemieckim na ustach, był naj­
pracowitszym i może dydaktycznie najbar­
dziej intensywnym rokiem w całej mojej
dość wieloletniej działalności profesorskiej".
Albo: "I jeszcze jedno: do programu nikt
się nie wtrącał, profesor brał na siebie od­
powiedzialność za przedmiot i oczywiście
obce było uczestnikom tej nielegalnej. prze­
jętej duchem wolności uczelni jakiekolwiek
ideologiczne cenzurowanie lub kierownictwo.
O paradoksie! Nigdy nie brałem udziału
w nauczaniu tak absolutnie liberalnym, jak ...
w dobie najcięższej niewoli".
Książka przepełniona jest miłością i na­
uczycieli do uczniów i uczniów do nauczy­
cieli. Niezamierzone kompozycyjnie ale jakże
wyraziście rysują się w niej portrety profe­
sorów: Krzyżanowskiego, Borowego, Kotar­
bińskiego, Tatarkiewicza, Makowieckiego,
Doroszewskiego. Byłoby rzeczą pożyteczną
aby publikacja ta trafiła do rąk młodzieży,
aby omawiano ją szeroko w Instytutach pe­
dagogicznych.
Drugą ściśle warszawską książką są "DZIE­
JE BIBLIOTEKI PUBLICZNEJ MIASTA
STOLECZNEGO WARSZAWY" Stanisława
Tazbira. Jest to publikacja pamiątkowa dla
uczczenia 50-lecia Biblioteki, wydana jej
staraniem przez Państwowy Instytut Wy­
dawniczy.
Przedstawia ona w ilustracjach i krót­
kich komentarzach zarys dziejów instytucji
(1907 - 1957), która już przeszło 50 lat służy
sprawie kultury w naszym mieście. "Te dzie­
je dzisiejszej Biblioteki Publicznej m. st.
Warszawy - stwierdza autor - godne są po­
znania z różnych względów, a przede wszyst­
kim dlatego, że są one wymownym świa­
dectwem uporczywej, pięknej i zwycięskiej
walki o oświatę i kulturę".
Książka jest starannie wydana i dobrze
w podpisach, ilustracjach i komentarzach
skomponowana. Przytoczone. dokumenty cie­
kawią i przemawiają do wyobraźni czytel­
nika. Mówią przecież o instytucji posiada­
jącej w różnych dzielnicach Warszawy już
sto placówek i około miliona tomów książek
(dwukrotny wzrost w porównaniu ze stanem
przedwojennym).
T.S.
•
_ ..
...
..,....:..
.,
Elewacja szczytowa domu w .. Osiedlu
Swierezewskiego" TłYS. lN2. D. KOSF.CK[
NA DWÓCH
POZIOMAC'H
Pomiędzy Trasą W-Z i ul. 2ytnią w re­
jonie ul. 2elaznej, wiosną rozpocznie się
budowa miniaturowego osiedla spółdziel­
ni mieszkaniowej "Stare Miasto". Na ośro­
dek ten, zwany potocznie "Osiedlem
Świerczewskiego", złożą się cztery bu­
dynki (nr l, 2 i 3 powtarzalne oraz nr 4
- indywidualny, czternastokondygnacjo­
wy) o 118 lokalach mieszkalnych, w wię­
kszości przeznaczonych dla rodzin pięcie­
i dwuosobowych, W każdym wnętrzu pro­
jekta':łt inż. arch. Bolesław Kosecki zasto­
sował podział na pokój mieszkalny. wnę­
kę spełniającą rolę jadalni i pokój bądź
miejsce sypialne. Taki układ bardzo uła­
twia bezkolizyjne współżycie domowni­
ków, skupionych na - bądż co bądź -
skromnej powierzchni (według obowiązu­
jących normatywów).
Ciekawą innowacją są tu mieszkania
dwupoziomowe. Ponieważ miewają one
zarówno zwolenników jak i przeeiwników
- nikomu nie narzuca się ich automatycz­
nie. Otrzymają je ;vyłącznie tylko ci, któ­
rzy w specjalnie rozpisanej ankiecie
wśród członków spółdzielni wyrazili na
to zgodę.
Na poziomie dolnym umieszczono po­
kój mieszkalny, kuchnię i WC, dwie sy­
pialnie i łazienkę - na poziomie górnym.
Połąezą je schody biegnące z hallu na
dole do przedpokoju na górze. Całość ma
wysokość normalnych dwu kondygnacji.
Wszystkie mieszkania otrzymają balko­
ny-loggie, stwarzające wrażenie zwiększo­
nej w pewnym sensie powierzchni miesz­
kalnej. Elewacje, wykonane z betonu su­
rowego, nie tynkowanego rozwiązane zo­
stały w sposób interesujący. Życzyć by
sobie można jedynie niewielkiego uzupeł­
nienia natury kosmetycznej - wprowa­
dzenia koloru.
P.S. Ważne dla pań domu: jeden z bu­
dynków pomieści na parterze różnobran­
żowe sklepy.
Ważne szczególnie dla panów; osiedle
będzie wyposażone w 30 wolnostojących
boksów garażowych.
Ważne dla wszystkich bez wyjątku
przyszłych mieszkańców: termin ukończe­
nia całości budowy na jesieni 1963 r.
KRYSTYNA KRZYZAKOWA
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_17.djvu

			l
..... :.: •• .# •• :.
T I LL-E
4E 80KOW OWOCOWYCH I JARZYNOWYCH
NAJMODNIEJSZE W TYM SEZONIE
Składniki potrzebne do przyrządzania coctaiłi 'Ją do nabycia
w każdym sklepie spożywczym:
• 80KI OWOCOWE w cenie od 14 do aO,20 zł za l Itr,
sprzedawane w butelkach o poj. 1,0; 0,5; 0,25 l
• NEKTARY OWOCOWE w cenie od 5,20 do 13,50 zł
sprzedawane VI słojach 0,45 i 0,25
w butelkach 0,50 i 0,33.
• SOK POMIDOROWY produkcji krajowej
w but. 0,50 po 7,50 zł i 0,25 l po 5 zł
w puszkach 0,80 po 12 zł i 0,50 po 7,50 !Zł.
RÓBMY COCTAILE NA PRZYJĘCIACH I PRYWATKACH
Swietnie gaszą pragnienie.
Dobrze świadczą o inwenc;i. gospodarzy.
, .
, .
SKLEP CIASTKARSKI I BAR KAWOWY "PTYS" lA OCHOCIE
WZC poISIiada1ą ldlka pracowni
ciastkarskich, .które v.rspól2.awodnicz.ą
l1\1ęc1zy sobą o jakoŚĆ wyrobów. Naj­
lep.jJej 1118 �m � klienci. bo
cLastka są cona:z 3eps:ze i w coraz
Większym wyboI12le. W ,pn!lCo.wruach
WZC oprócz wysoko kwaiiflknwa­
I1ych sta,TSlZYC'.h wlelc!em ta.cbowców­
CUilcJ.erntków zatnldnlenl są ooecme
Wyłącznie abslolwenci Szkoły Cukier-­
n.lczej pny ul. !lU"ypsk1ej na Gl'Ol'ho­
wie, JctÓTzy pN.ejawi:ają c� wteeej
inicJatywy .
W wyniku współzawodnictwa
między pracowniami WZC na czo­
ło wysunął się zespół z wytwórni
przy ul. Złotej 44 której kie­
rownikiem jest p. Longin Popiel,
Pochodzący właśnie z młodszej
generacji cukierników. Pracow­
nia ta Zaopatruje m. in nowo
otwarty przed świętami sklep
ciastkarski "Ptyś" przy ul. Gró­
Jeckle] 67, przy kinie Ochota. Za­
kupiwszy ciastka, wśród których
naturalnie królują obrane za
godło zakładu ptysie, w sklepie
można napić się dobrej kawy z
tLW. włoskiego ekspresu. Prowa­
dzona jest tu także sprzedaż na­
pojów chłodzących, a latem będą
lody.
Nowocześnie, ze smakiem urzą­
dzony sklep, już od pierwszego
dnia osiągnął .wysokie obroty.
Obecnie 'Przyjmuje się tu i rea­
lizuje wiele zamówień na PQ'­
watne przyjęcia. A więc w za­
leźności od życzenia klienta.
przygotowuje się zestawy ztośo­
ne z ciastek tortowych, ciastek
drobnych na wagę, tortów lub
ciast ,na wagę: makowców, ba­
tek, serników, pierników itp.
Z otwarcia sklepu i baru ka­
wowego szczególnie zadowoleni
są kinomani Iz pobliskiego kina
Ochota, którzy chętnie oczekują
tu na rozpoczęcie seansu.
Zarówno sklep, jak i bar ka­
wowy, otwarte są IW dni pow­
szadnie od godziny 9.00 do 21.00.
w niedzielę od 10.00 do 21.00.
I
l
ł
I
-
,,Poznałam go na balu. Byłam wtedy w pięknej sukni, z dutym
dekoltem, bez rękawów. Suknia była ... " - bardzo często panie tak
rozpoczynają wspomnienia. A i dziś wiele przyjaciółek, opowia­
dając sobie nawzajem wrażenia z ostatniego Sylwestra, rozpoczy­
nają' je opisem balowej toalety. Toteż :wszyscy cieszymy się widząc
w sklepach z odzieżą coraz bardziej udane modele gotowej kon­
fekcji i to zarówno dla pań, jak i dla panów.
W "PAU LINCE" przy ul. Marszałkowskiej 82/92 można nabyć
suknie już za 300 zł. Znajdujące się tu suknie balowe zostały
uszyte m.in. przez "Modę Polską", "Telimenę", ,.Ledę" z jedwabi,
stylonów, żorżety a nawet z koronki.
W .. IRENIE" przy Al. Jerozolimskich sprzedawane są bardzo
efektowne komplety skJadające się ze spódnicy, bluzki i szala,
wykonane z ręcznie malowanego jedwabiu, w cenie 470 zł. Są
także w bardzo dużym wyborze spódniczki jedwabne i sprzeda­
wane osobno balowe bluzeczki na ramiączkach. W zależności od
gustu kupującej można dobrać obie części z jednakowego lub
z innego materiału.
Równie duży wybór sukienek coctailowych i balowych znajduje
się 'W DOMU MODY ;DAMSKIEJ przy 'Pl. Zbawiciela 2.
Panom, którzy do tej pory nie posiadają ciemnego garnituru­
a obecnie chcieliby go nabyć, radzimy odwiedzić DOM PANA
w Al. Jerozolimskich 49 lub przy ul. WarYŚlskiego 8. Panowie
oprócz garnituru mogą tu nabyć białe koszule i takie dodatki
.: jak spinki, krawaty itp.
Karnawałowe szaleństwo ogarnęło
wszystkich. Bawią się starsi j :mło­
dzież: na zabawach publicznych i
na prywatkach; przy doborowej
orkiestrze lub Iprzy adapterze. Pano­
\\.ie s�\ dumni z pięknych partnerek,
panie prezentują suknie, pilnie
przestrzegając, aby ich ni,e zapla­
mić, o 00, niestety, bardzo łatwo
przy wszelkiego rodzaju zabawach.
Zabrudzona w sobotę jedyna sukien­
ka .,do tańca" uniemożliwia najmi­
lej . zapowiadający się dansing w
niedzielę· .
Panie przewidujące, że karnawał
pie SkOllcZY się na Sylwestrze i że
-=
będą się bawić Pr7JeZ niejeden kar­
nawałowy wieczór. powi'lI''' więc
mieć w zapasie jesZC7.e. J
nię. Przyda się ona n � .., tko w r3
zie tzw. nieszczęścia., ue tlOzwoli na
ukazanie się w innl. Julecie sta­
łym partnerom do ta c;: ..
Bardzo radzimy wszy�, - ... m
uszycie sobie, ,nawet .samej wg W)'­
krojów, prostej modnej sukienki na
ramiączkach, której rysunek zamie­
SZCZRn1Y obok. Taką sukienkę moż­
na uszyc dOsłownie przez jeden wie­
czór i potrzeba !na nią okol
metra materiału o szeroko' ub
90 ;cm. Sklepy I:l jed\VlIl lan l przy
...
. -
.!r
d
/
-;;so
//Q)
I �VI K-- �
/-
T
l
Dane �IHW, Wydz, Handlu StoL
Rady Narodowej I PUR .,Reklama".
"PAULINK! "
DLA PAŃ
LUDWIK"
"
DLA PANOW
W nowym domu przy ul. Mar­
szałkowskiej blok 16�, między
ulicą Zurawią a Wspólną, prze­
widuje się uruchomienie skle­
pu z odzieżą' męską, której
asortyment zmieniać się będzie
w każdym sezonie, podobnie
jak to jest w znajdującej się
po drugiej stronie ulicy ,.Pau­
lince", z odzieżą damską.
/
Przy ulicy Marszałkowskiej blok
16M zostaną otwarte' dwa sklepy
przeznaczone dla dzieci. Pierwszy
sprzedawać będzie konfekcję dla
maluchów w wieku... od knku dni
do lat trzech. Sklep będzie się na­
zywać .. BOBO".
W sklepie pod nazwą .. ZBYSZEK
i JAGIENKA" ubierać się będzie
młodzież obojga płci od lat dwuna­
stu do osiemnastu.
Obydwa sklepy organizuje Cen­
tralny Dom Dziecka.
����'>ff	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_18.djvu

			-
•
WŁADYSŁAW TERLECKI
dziwą wieś w bardzo 'bliskiej 00-
Iegłości od miasta. Myślę, że
nikt z moich warszawskich przy­
jaciół nie ma pojęcia o jej ist­
nieniu. Mogę więc obserwować
proces, który dokonuje się na ca­
łym świecie wokół rozbudowują­
cych się wielkich miast. Można
to nazwać emancypacją. Wieś
podwarszawska inwestuje w ba­
dylarstwo, dawni badylarze - im
bliżej podchodzi miasto - zmle­
niają skórę inwestując w budo­
wy domków jednorodainnych,
inni szukają pracy w .rnteścte,
W pobliżu wsi. w której nikt nie
żyje z rolnictwa i w której oglą­
da się telewizję stoi dom, w któ­
rym wieczorami palą się lampy
naftowe. To rajski ogród dla socjo­
loga, ef�towny matel'iał dla eko­
nomisty - owoce-leżą na1ziemi. Da ...
leko trudnledsze, mniej dostrzegal­
ne są zmiany, które ta emancy­
pacja przynosi w świadomości
ludzkiej. Bo też to proces rozło­
żony na lata, przechodzący wol­
niej. ale jednocześnie jak bardzo
ważny! Dziwnie wyglądają wsie
podwarszawskie. te zamieszkałe
przez emerytów i popowstanio­
wych wygnańców - w dni odpu­
stu. Umiera folklor. Na jego"
miejsce pojawia się jakaś mie­
szanina warszawektego salonu, o-
byczaj przedmieścia i szczątki
odpustowych tradycji z bardzo
dalek	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_19.djvu

			Jak
widzą
z cyklu rozmów z korespondentami zagranicznymi akredytowanymi
w Warszawie
(I)
Dziennikarz ma specjalnie wyczulone
oko. I' ucho. Umie doszukiwać się rzeczy
nieWidocznych dla innych. Jeśli jest za­
granicznym korespondentem widzi za­
peWne więcej od stałych mieszkańców
miasta, w którym chwilowo przebywa.
I zapewne także przeżywa silniej kon­
frontacje z tym miastem. Dla stalej lud­
noś\."i wszystko jest bardziej szare, kłopo­
ty bardziej dotkliwe. radości mniej barw­
ne. Taka jest psychologiczna prawda
WS2.�lkiego przyzwyczajenia.
W cyklu rozmów z korespondentami za­
granicznymi akredytowanymi w Warsza­
Wie posłuchamy ich zdania o naszym
mieście, o nas samych, o ich przeżyciach
w stolicy Polski.
OCZAMI .. M�CYPOWEJ"
Pani Maria Kocikova, korespondentka
czechosłowackiej Agencji Telegraficznej -
C.T.K. - twierdzi, że nie jest typową
Czeszką. Uważa, że uległa takiej poloni­
zacji i "warszawizacji". iż jej zdanie o
naszym mieście nie jest reprezentatywne
dla innych obywateli CSRS znających
Wal·szawę.
Posłuchajmy jednak co mówi pani Ko­
cikova - korespondent. pani Kocikova - ko­
bieta i pani Kocikova - obywatelka brat­
niej CSRS? A mówi krytycznie, w czym
rzeczywiście przypomina rdzennych war­
szawiaków.
- Moja praca korespondenta w Polsce
nic różni się wiele od pracy w Pradze.
Te same założenia i podobne problemy.
Wasz PAP bardzo mi przy tym pomaga.
a znajomość polskiego wyśmienicie uła­
twta robotę. Są jednak wrażenia, zwią­
zane z pobytem w Warszawie, które do­
brze zapamiętałam.
Pierwszy raz byłam w Warszawie w
1956 r. 14 dni. I kiedy ostatnio przyje­
chałam tu już na dłużej, w charakterze
korespondentki. proszę sobie wyobrazić.
nie mogłam trafić z hotelu MDM do No­
wego Swiatu. Ugrzęzłam gdzieś kolo CDT
i ani rusz dalej. Wówczas po raz pierw­
szy odczułam Warszawę jak jakiś potęż­
ny, znajdujący się w nieustannym ruchu.
żywy organizm. Nie miasto, ale ogromny.
ruchliwy kształt. rozpościerający swoje
s€tki ramion col'az dalej i szerzej... To
jest wrażenie piękne, aż niemal grożne.
Być może wówczas, pierwszy też raz. po­
jęłam ja·ki lęk, jaką grozę mogla Warsza­
wa budzić we wrogach, w okupantach.
Przyjaciele doceniają urok teAo dynamiz­
mu ludzi i domów. zachwycają się nim.
Ale jest w tym i potęga, któl'ej nie wol­
no drażnić. prawda?
To pierwsze wl'ażenie, które nie ustępu­
je. które w jakiś sposób rzutuje i na mo­
ją pracę kOl·espondenta. A drugie jest już
z innej parafii. I inl'lego wymiaru. Cho­
dzi o mój samochód .. Skodę". Prawo jaz­
dy zdobyłam na pół :roku pr7ed przyjaz­
dem do Polski. I nie miałam wprawy w
prowadzeniu wozu. Nabieram jej tutaj, w
mieście o stale rosnącym ruchu. niebez­
Piecznym dla samochodowego debiutanta.
Często jeszc?.e miew�m różne d!"Obne wy­
Padkj, które :nieraz kończą się w kole­
gium karno-orzekającym. '1'0 mi pozwala
podpatrywać życie w jego rozmaitych
PI'zejawach i kon1liktach. A przy tym już
doskonale się ol'ientuję, jakie sumy dla
miasta "zarabiają" kolegia. Jak już zdo-
będę wprawę szoterską to odpadnie niezly
grosz.
A teraz na serto: wie pan co mnie nie­
ustannie u was zdumiewa. nie tylko zresz­
tą w Warszawie? Pasja z jaką ludzie dy­
skutują, bronią swoich poglądów. żywość
waszych zebrań. To niezmiernie ciekawe
dla zagranicznego korespondenta. A dru­
gie to zaufanie, jakie ma wasz czytelnik
do gazet i czasopism. jakiś osobisty zwią­
zek między gazetą a jej odbiorcą. Oczy­
wiście rodzi się to z rzetelności informa­
cji. nieznanej często w krajach szczycą­
cych się wolnością i demokracją. Ale ro­
dzi się ten stosunek także i z coraz bar­
dziej doskonalące] się formy przekazyw a­
nia tych informacji. Tego chyba u was
s� nawet nie docenia, jak świetnie. in­
teligentnie i z pasją pracują wasi dzien­
nikarze. od agencji zaczynając, od PAP.
od bardzo mi odpowiadającego ARu i
ZAPu. aż do... No. oczywiście do .,Sto­
licy". - która jak wasza stolica jest coraz
ciekawsza, nowocześniejsza.
A teraz parę słów nieoficjalnych, z ust
kobiety?
Ja właściwie nie jestem tak zupełnie
kobietą... Zycie, praca zmuszają mnie do
swoistej maskulinizacji psychicznej, Ale
skoro pan pyta, odpowiem: uderza mnie
elegancja, ubiór kobiet. Natomiast wolę
nie myśleć, ile to kosztuje. I czasem
- skąd na to biorą pieniądze.
Podobają mi się wasze sklepy. wysta­
wy, coraz nowocześniejsze i dobrze zao­
patrzone. Ale nie podoba mi się, zresz­
tą nie tylko u was, to. czego może sami
nie zauważacie, że w sklepach, na wy­
stawach mniej się zwraca uwagę na bie­
liznę. a więcej na to co .. przychodzi" na
wierzch.
Lubię wasze kawiarnie i ich nastroi,
ale. na Boga, jaki to perfidny hiurokra­
ta wymyślił. że zamyka się je o tu-ei
wieczór i potem człowiek jest skazany na
knajpę. Okroprie to robi wrażenie na ob­
cokrajowcach. a przy tym nie ma wiele
wspólnego z walką z alkoholizmem. .
I to są właśnie te drobne sprawy. które
Warszawa musi załatwić. Jest w niej !"OZ­
mach urbanistyczny. coraz piękniejsza i
celowa architektura, jest wielkość stolicy
ale brak pewnych drobiazgów. bez .l	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_20.djvu

			'.
Laureaci nagród I stopnia w dziale budownic­
twa mieszkaniowego inż. arch. H. 8kibniewska
( .. Sady 2oIiborskie") i inż. arch. J. Gieysztor
(wysokościowce Pragi II).
LAUREA(I
NAGROD KBUA 1961
dokończenie ze sir. 15
Za projekt zrealizowany szkoły 15 izbo­
wej w Kępnie i we Wrześni: Witold Milew­
ski, Zygmunt Skupniewicz.
Za zrealizowany projekt szkoły 15-izbowej
w Warszawie na terenie b. Ogrodu Porno­
logicznego: JeTzy BaumilleT, Jan Zdanowicz.
Za projekt zrealizowany baru "Wenecja"
w Warszawie: Zbigniew Ihnatowicz, JeTzy
Soltan, Adolf Szczepiński.
W DZIALE BUDOWNICTWA
PRZEMYSŁOWEGO
Za projekty typowe kotłowni na 2, 3 i 4
kotły La Monte'a zespół autorski w składzie:
Tadeusz JastTzębski; technologia i instalacje
,
Laureaci nagród I stópnia - projektanci hali widowiskowo sportowej w Kałowicał'h.
Drugi od lewej prof. J. Hryniewiecki.
- Władysław TUTowiecki, Jacek Tomaszew­
ski, GTacjan Gawalkiewicz, Mieczysław
WieTzbowski, MaTian Zapala, Iwo Blauth,
EdwaTd Klimaszewski; architektura i kon­
strukcja - Zbigniew Sliwiński, A7JdTzej
Chamiec, Tadeusz Wiśniewski, Bogusław
BaTanowski, Szczepan Sochoń, Sławoj WieTz-
bicki, WaldemaT Wolak. .
W DZIALE TECHNIKI I BUDOWNICTWA
INZYNIERY.JNEGO
Za projekt zrealizowany tunelu ciepłowni­
czego pod Wisłą na odcinku Żerań - Ma­
rymont zespół autorski w składzie: Witold
Pytowski; część budowlana - Witold Py­
towski, Janusz Wolpe, AndTzej ZbieTzchow­
ski, Jan Laskowski. BTonislaw Szonert;
część instalacyjna - Jan Nowicki, Zdzisł:zw
Jakubowski, PiOtT Gorodecki, Tadeusz Pie­
karski, Mieczyslaw Zawadzki, NaTcyz OT­
łowski, Jan Łukomski, Wiliam Zachel; część
ekonomiczna - Mieczysław Rybakiewicz;
geodezja - HenTyk Czyżak.
Za projekt elementów wielkopłytowyeh
do seryjnej produkcji w oparciu o nową
technologię wibroodpowietrzania betonu ze­
spół autorski: Mieczysław Kosecki, Janusz
KUTzawa, HieTonim Priebe.
NAGRODY III STOPNIA
Ze względu na brak miejsca poprzestaje­
my na wymienieniu z 17 nagrodzonych prac
- jedynie autorów projektów realizowanych
na terenie Warszawy:
Za realizowany projekt osiedla ZoIiborz
Południowy zespół autorski: Bogusław KaT­
czewski; przy współpracy MaTia Hatt, Zbi­
gniew Wloszczowski, Wojciech SWiqtkowski,
Zygmunt Wysocki.
Za budynek Nr 129 na Wierzbnie, ze
szczególnym uwzględnieniem zastosowanej
w nim konstrukcji płyto-słupowej zespół
autorski: Janusz Osterman, Tadeusz WęglaT-
ski. CK)
\
\
.'
5. I - II. I
PIĄTEK,5.1
17.00 PROGnAM TYGODNIA
17.35 TV KURIER WARSZAWSKI
17.50 BHP progi·. pl:bl.
18.20 ZNAK ZORRO film (USA\
18.55 FILM OSWIATOWY
19.30 DZIENNIK TV
20.00 OKO ZA OKO dramat psych. (WLOCHY)
reż. A. c:oyatteb,r. gl. C. JUl"gens I F.
Lu-łIi
.;)
,
80 'I �)6.1
c:
14-16.00 CHOlNK�
LA
mloUl9
CI transmisjĄ
w Moskwie
film dziec. (NRD)
Pałacu,
111.00 ZAGUBIOII.A
111.25 TAJEMNICZY STRYSZEK prago Teatnzy-
ku Tan. ..PIRUECIK" w l'et. 1<:. Terry
19.05 POROZMAWIAJMY
19.30 DZIENNIK TV
20.00 PEGAZ mag. kult.
20.30 KAGA1\jlEC film· (NRF) od Lat 14. Rerl:.
W. Staudte
22.00 PKF i OST. WIAD.
22.20 ANTYSZOF·KA (['Gwtól"7.�nie) z ud7A.alem:
E. Czyżev..,.klej. A. Janowskiej. B. Kraff­
tówny, M. Czechowteza. W. Goł.asa, B.
pawliJca i in.
NIEDZIELA, 'U
10.OC Z MUZYKĄ I TANCEM IDĄ PRZEBIE­
RANCE występ młodz, Z�ołu P1Jeśl1J i
Tańca Domu Kult. w Płocku
13.40 KRZESIWO film (NRD) od 10.1.
15.00 NIEDZIELNA BIESIADA
16.00 PTACTWO WODNE film z s. DISNEY­
LA1I!J)
16.50 PKF
17.00 WIERSZE LOUISA ARAGI)NA e&1lr. poeto
w Il'eż. W: Laskowskiej
17.35 MUZYKA LATWA. LEKKA I PRZYJEM-
NA p-rogr. 1"OZl". z Lod7Jl
18.20 POLITECHNIKA - UNIWEHSYTET t.eJet.
19.30 DZIENNIK TV
20.05 NIEDZIEJ�A SPORTOWA
20.35 GANGSTER - CZULE SERCf: !"Hm (FRAN­
CJA) od 14 1.
PONIEDZIALEK, 8.1
17.00 PROGRAM DLA DZIECI:
17.45
111.00
111.30 TELE-
19.00 25 KONDRATEM
19.30
20.00 MLODZ. PROGRAM PGBL.
20.30 JAZDA FIGUROWA NA LODZIE transm
z Torwllru
21.30 WYGNAŃCY wg J. Jo)P.:'e'.(\ (W2Il.owienje).
Reż. J. Gn."2a. Wyk.: Al. Sląska., A. sar­
nowska. A_ Ha.nUS"Lkiew� 1 G. Holoubek.
1
WTOIl .
1735 WAK.A :.1
18.05 Z KAl ,r PP
am (ANGLIA)
J l..IOL
18.20 JOSETT
VETTE RO�. .. �ynny sme,
;rykański duet :tortepla1WWY.
19.30 DZIENNIK TV
,
20.00 PA1IUĄTKA Z CELULOZY fjJm (POLSKA)
od 14 lal.
SRO
10.1
17.110 KLUB M
17.45 MLODZl
111.25
19.00 REMBRANDT klu .JAI<: PATRZEC
NA DZIELO SZTUKI progr. WSZECHNI-
telek.
CY TV.
19.30 DZIENNIK TV
20.00 DRZEWKO MĄDROSCI teleturniej
20.30 PERYSKOP mag. aktualności :re świata
21.00 WIDOWI�KO O RUDOLFIE HOESIE -
WROGU LUDZKU�CI w r{>�. J. Ma .. ku­
szewskiego wg A. Jal"e<."kI'E'�o. Wyk. W.
Siemion.
CZWARTF.K, 11.1
NIE BAJKA pr.
17.05 CZY TO BAJKA
dla dzieci.
17.50 WERBUSY T' gr. pu
18.20 NIE TY DI.A PA"
111.55 SONAT J " .
towl'cz •
19.30 DZIENNIK TV
20.00 NARODZINY WLADZY progI". Z cykw
KARTKI Z NASZEJ ISTORn
z Katowic
wyk. B. Woy-
20.35 PKF
20.45 DOM NA .JE
KOBRA wg
M. Bogusbn
d. sens. TEATR\,
borna w reż.
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_21.djvu

			MURY OBRONNE STAREJ WARSZAWY
Prace przy rekonstrukcji mur6w obronnych starej Warszawy kon­
centruję się obecnie, jak już o tym wspominałiimy uprzednio,
na ciągu biegnącym wzdłuż nieparzystej strony ul. Podwale,
w pobliżu placu Zernkeweqc. Na rdjęciu pokezujemy wzniesio­
ną tu Wieżę Rycerską i fragment zrekonstruowanego muru, kt6re­
go wysokość nie zagraża pozbawieniem światla dziennego sto­
jącym w głębi kamieniczkom mieszkalnym. Przy okazji przypomi­
namy, że projektantem rekonsfrukc]! zespołu mur6w staromiej­
skich, sprawuj�cym r6wnież nadzór nad całościł;l prowadzonyc]­
prac, jest mgr. inż. JAROSlA W WIDA WSKI z Zakładu Archllek­
tury przy Politechnice Warszaw�kiej.
FOTOKOLOIR: HENRYK J'VRKO
RSIĄŻRI DLA DZIECI
Serię tanich, ładnych, barwnych książeczek dla dzieci naj­
młodszych przygotował "Ruch" po cenie bardzo przystępnej (od
czterech złotych). Oto ich tytuły:
Wanda Chetomska "Bańkowice mydlane", ilustr. Hanna Ba­
licka.
Hanna Januszewska ,,0 grubym Franusiu i dyliżansie", llustr.
Danuta Imielska.
Wanda Chotomska "Kokoszki", Ilustr. Maria Uszacka.
Wanda Chotomska "Kraaa", ilustr. Mirosław Pokora,
Helena Bechlerowa "Był sobie parowóz", ilustr. Teresa By-
szewska. .
Zofia Chmurowa "Jak listy wędrowały", ilustr. Antoni Bora­
tyński.
Mira Jaworczakowa "Najmniejszy podróżnik", ilustr, Barbara
Baranowska
Maria Konopnicka ,,0 Janku wędrowniczku", ilustr. Danuta
Imielska.
Elżbieta Ostrowska .,Zabawne niedźwladki", ilustr. Ewa
Frysztak- Witkowska.
Albin Kryński '"Przygody w podróży", ilustr. Bohdan Wró-
.blewski. .
Hanna Lochocka "Podróże Parń Wrony", ilustr. Olga Sie-
maszko.
Roman Pisarski "Na łące i na płocie", ilustr. Maria Uszacka.
Roman Pisarski "Patrząc na pawia", ilusbr, Józef Wilkoń.
Han:na Lochocka .,.Piętnaścioro", ilustr. Irena Czarnecka.
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_22.djvu

			l
�l
).
.,
\
Wanda
M"jerówna
l
ZDJĘCIA: EDWARD HARTWIG
Kazimierz Rudzki
"HARVEY" W Teatrze Klasycznym
"
Wyobraźmy sobie jednak jakieś małe od­
chylenia. jaldś silniejszy refleks psychologicz­
ny - i ot. komedia stałaby się dramatem, sce­
nicznie - jakąś siódmą wodą pirandellizmu.
A wiec spostrzeżenle, że coś może wywoływać
zarówno smutek, jak i śmiech - wydaje się
słuszne. To samo zagadnienie oświetla Berg­
SOn na nastepującym przykładzie: Człowiek
·idący ulicą pośliznął sle i upadł, przechodnie
sie śmieją. Pewnie nie śmiano by sle z niego,
gdyby można było przypuścić, że pod wpły­
.wem chWilowego kaprysu umyślnie siadł na
chodniku. Smiech został wywołany tym. że
ustadt on mimowolnie. śmieszna jest jego nie­
zgrabność. Być może, że jakiś kamień leżał na
drodze i trzeba było zmienić krok lub ominąć
• orzeszkodę. Przez brak gietkości. przez nieuwa­
�e lub opór ciała. wskutek pewnej sztywności
Jub nabytej sprawności ruchów mieśnie trwa­
.ły dalej w tym samym ruchu wówczas. gdy
.zmienione warunki wvrnaaałv.Już czegoś in­
neao.
A jeżeli człowiek ów ciężko się poranił?
Takie rozwiązania zaprowadziłyby nas jed­
lTIak zbyt daleko. uwzględniając nawet i to, że
dużo łatwie] znosi sie nieszcześcia cudze.
Oczywiście. oglądając rzecz w teatrze umawia­
my sle, że to wszystko jest na niby, że wszyst­
.ko ma służyć zabawie, a perypetie. jeśli są,
musza mieć epilog szcześliwv,
• Jakoż tak sle stało .. ,Ha-rvey" - to dwie go­
-dziny doprawdy świetnej zabawy l nieustań­
mego śmiechu. co jest w równej mierze zasłu­
.�ą autorki. ją,k i teatru. a przede wszystkim
!Znakomitej pary wykonawców: Hannv Różań­
ISkiei i występującego gościnnie na scenie
.Teatru Klasycznego - Kazimierza Rudz-
3l:iego. •
Wiec - Rudzki. Au10r nie mógłby sobie
�yczYĆ lepszel!o interpretatora. demonstrują­
'cee:o w jakichś świetnie uchwyconych propor­
cjach i melancholie. i pogode, i naiwność, i bu­
dzącego sympatie oraz przekOll1arnle. że to on
,właśnie, pozbawiony 'rozsądku. il'eprezentuje
orozsądek. Ten ,pa'radoks został przez Rudz­
.kiego ukazany bardzo misternie w zwariowa-
nym świecie ludzi normalnych. .
Pł'awem kontrastu ion.ny rodzaj humoru
wniosła z sobą przezabawna - a w scenie po
·tll·ZymUSowvm zamknięciu w szpirtalu -
.wPl'Ost' świetna - Hanna Różańska. i'Ysując
bezbłędnie typ damy-histeryczki,.
....
Jel'ZY Sternpowski w wydanym przed wielu
.laty świetnym szkicu literackim na temat .. Pa-·
,na Jowialskiego" zadał sobie pytanie dlaczego
.utwór ten jest komedią. a nie dramatem. Sam
.przedmiot sztuki. twierdził. upoważnia POiI1ie­
'kad do tego pytania jako ambiwalentny. mo­
·gący wvwołvwać zarówno wesołość jak smu­
tek. Montaigne zauważył. że często pła­
czemy i śmiejemy się z tych samych powo­
dów.
Sposh'zeżenie to silnie przemówiło do mojej
,wyobraźni. kiedy na scenie Teatru Klasyczne­
.go oglądałem komedie Mary C. Chase -
.,Harvey". Hanrey to. proszę państwa. królik
wylimaei.nowalIlY w umyśle - no. nazwijmy
.brutalnie rzecz po imieniu - tęgiego wariata.
Tylko że wariat jest bardzo :sympatyczny. ni­
komu krzywdy lIlie robi i rpozwala nam -
przy,najmniej w teatrze - brać odwet na le­
karzach. nieco Molierowskich w l·.vsunku, i
śmiać się z amerykańskiel manii porad psy­
chiatrycznych.
•
SYMPATYCZNA "IDIOTKA"
Debiut młodego sędziego
�Iedczego na gruncie pary­
skim zapowiada się pomyślnie.
Pierwsza sprawa, jak	
			

/stolica1962_nr_01_7.01_s_23.djvu

			LIST
DO
REDAKOJI
Felieton Marka Sadzewieża na ostatniej stronie nasze-
1':0 jubileuszowego numeru (45) pt. .. «Stolica» na starej
fotografii" sprawił. wśród wielu listów do redakcji zna­
lazł się i ten, w którym czytamy:
Jeżeli już piszemy nazwi­
ska, to należy wymienić o­
sobę pani Katarzyny Hry­
niewickiej, mgr polonistyki,
która była członkiem pierw­
szego składu Redakc;i "Sto­
licy" w charakterze na po­
czątku sekretarza Redakcji,
a następnie kierownika
dzialu literackiego i ktÓf"ej
pierwszy rocznik (1946-7)
"Stolicy" dużo zawdzięcza.
Wymienić by też należało
Jana Minorskiego, mgr inż.
arch., który w pierwszych
numerach podjąl się trudu
nastawienia fotografów na
reportaż z odbudowy, a po­
tem przez rok prowadzil
dział urbanistyczno-archi­
tektoniczny. Jeszcze inne o­
soby również brały udział
w pracy Redakcji.
Od czasu prawie półtora­
rocznej pracy w "Stolicy"
zachowałem do niej dużą
sympatię, a piętnastoroczni­
cowy numer budzi wspom­
nienia. Przypominam sobie
z tego okresu odbudowę
wiaduktu żoliborskiego,
bardzo czarną robotę budo­
wlaną, na ukończenie któ­
rej czekala Warszawa od­
budowę Sejmu, budowę
gmachU PKPG (pierwotnie
Min. Przem, i Handlu), bo­
je o poszerzenie ul. Mar­
szalkowskie;, w których o­
sobiście uczestniczyłem bo­
je o tunel dla trasy W-Z.
Przypominam sobie dysku­
sję o nazwę pisma. Nazwę
"Stolica", na dobrą sprawę,
zaproponowała pani HT1J­
niewicka. Ktoś proponował,
aby pismo nazwać "Wa1·­
szawa", "Iotoś inny - "Stoli­
ca w odbudowie" itd. Osta­
tecznie stanęło na "Stolica".
Pamiętam dyskusję o oklad­
kę dla pierwszego numeru!
Pierwszy konkurs pamiętni­
karski! Rozdanie nagród w
skromnym lokalu redakcyj­
nym! Jeśli chodzi o ilustra­
cje w tym czasie, duży byl
wkład nieżyjącego dziś Al­
freda Funkiewicza, który
swymi zdjęciami ratowal
nieraz w ostatniej chwili o­
kladkę bieżącego nume1"U.
Dzialo się to jesienią 1946
i w roku 1947.
Byliśmy wtedy o wiele lat
mlodsi, staraliśmy się każdy
dzień pracy redakcyjnej
przeżyć na 200 - 300%.
Zdawalo nam się, że odbu­
dowa miasta nieomal całko­
wicie od naszej energii za­
leży. Opiekował się naszq
pl·acą z ramienia Prezy­
dium NROW Marian
Spychalski, ustawiał jej kie­
runek Jerzy Grabowski,
rzemiosła redakcyjnego u­
czyl pierwszy redaktor na­
czelny "Stolicy" - Stefan
Stok.
Zwracam się do Redak­
tora Naczelnego "Stolicy",
aby postarał się o odtwo­
rzenie pierwszego składu
zespołu redakcyjnego "Sto­
licy" zgodnie z tym, jak by­
lo w rzeczywistości. Minęlo
od tego czasu wiele lat i
.. Stolica" wrosła mocnymi
korzeniami w teren miasta,
stając się jego cząstką, po­
dobnie jak sprawy, o które
walczyla, lub je notowała.
Jako uczestnik pierwszego
zespolu redakcyjnego z oka­
zji tej rocznicy życzę "Sto­
licy" i jej Redakcji dal­
szych 15 lat "ciężkich robót
redakcyjnych".
Jan Minorski
Katarzyna Hryniewicka
P.S. Jeśli chodZi o legen­
darną 3UZ dziś "Skarpę
Warszawską", to jej zespól
redakcyjny stanowili: prof.
dr Wanda Moszczeńska (re­
daktor naczelny), Wanda
FilipowiczOWCl, Tadeusz Fi­
lipczak, Katarzyna Hrynie­
wicka oraz Hanna Szwa n­
kowska.
Zgodnie z życzeniem autorów zamieszczamy ich list i
podajemy pełny skład zespołu "Stolicy" w pierwszym o­
kresie jej istnienia:
Redaktor Naczelny - Stefan Stok, sekretarz redakcji -
Katarzyna Hryniewlcka, inż. arch. Jan Minorski, Bogdan
Skąpski - red. techniczny, Joanna Czyżewska.
Wyjaśniamy, że felieton w numerze jubileuszowym
"Stolicy" zawierał jedynie nazwiska członków zespołu
startowego, którym była komórka referatu prasowego Biu­
ra Odbudowy Stolicy w składzie trzech osób wymlenio­
nych w numerze. Jednocześnie do zespołu tworzącego się
nowego pisma weszła jako sekretarz pani Katarzyna Hry­
niewieka (z zespołu rozwiązanej "Skarpy") oraz inż. arch.
Jan Minorski.
Na przestrzeni minionych 15 lat wiele osób zarówno na­
leżących do zespołu redakcyjnego jak i współpracowników
zewnęt; znych znacznie przyczyniło się do rozwoju pisma,
jednakie wymienienie wszystkich nazwisk nie byłoby
możliwe ze względu na objętość i charakter artykułu.
Poprzestać musieliśmy więc jedynie na wymienieniu na­
zwisk trzech kolejnych redaktorów naczelnych.
REDAKCJA
Co O t�m sądzą
Cz�telnic}} "Stolic�l'?
W paru ostatnIch numerach •• Stollcy" pojawiła się
na określenie Starego Miasta nazwa "Starówka" -
a więc jut 1 poważny tygOdnik aprobuje ten bardzo
nlepowatny .. s'krót" z dzIwaczną .końcówką, uwłasz­
czającą historycznej czci. jaką mamy dla Starej War­
szawy.
Skrót ten I nowotwór z ulicznej popowstaniowej
gwary ,przechodzi do literatury 1 stawia czcigodną
dzielnicę stolicy w nędzle tak bardzo pospolitych wy­
razów jak: tUbrówka, cerówka. sznurówka. zrazówka,
szwarcóWka. zelówka, szmlrówka. "rogówka" Itp., a
przy nich "Starówka!" Czy ten bezmyślny skrót nie
jest uwłaczającą degradacją?
Jako miłośnik Starego Miasta gorąco protestuję I
W końcu XIX w. mieszkałem w dzielnicy StaromIej­
skIej. tj. na Podwalu. Chodziliśmy na "Stare Miasto",
tj. na rynek StaromlE\Jskl; mów1ll.4my: "mieszkamy w
dzIelnicy Staromiejskiej", lecz nikomu na myśl
nie przyszłO, aby ją zwać "Starówką"; nikt by się nie
ośmielił!
Owszem, pamiętam, te raz na wsi usłyszałem wyraz
gwarowy "starówka" w sensie: "starać się' "usiło­
wać, gdy wIeczorem ,karbowy. zd3jąC raport o prze­
biegu robót. powiedZiał: .. Na nic nasa starówka, nie
mogliśma zwletć sterty przed nocą".
Ale "Starówka" jako nazwa dzielnicy. jako Imię
Własne, jest fatalnym, nIeprzebaczalnym błędem. woła­
jącym o jak naj rychlejsze potępleniel
Sądzę. te wśród miłośników· Starego Miasta protest
mój znajdzie poparcie.
Jan Szczepkowski
Pruszków. ul. KościUSzki 43.
ECHA LIS'I'OW
W Nr 47 "Stolicy" z ub. r. zamieś­
ciliśmy spostrzeżenia naszego czytel­
nika p. L. D. pt. "Swiatła i cienie
Starówki". W związku z tym koordy­
nator do spraw Utrzymania Porządku
i Czystości W Mieście, :inż. J. Wysocki,
nadesłał nam odpis swego listu skie­
rowanego do Prezydium Rady Naro­
dowej Warszawa-Sródmieście, w któ­
rym prosi Komitet Porządkowania
Dzielnic o zbadanie omawianych
spraw i ewentualnie wstawienie do
planu prac porządkowych na rok 1962
następujących robót:
- uporządkowanie placu przyległego
do ul. Senatorskiej róg Podwale -
uprzednio opracować dokumenta­
cję techniczną, uzgodnioną ze
wszystkimi władzami,
- wystąpić z nakazem do użytkow­
lIlika budynku przy uJ: Podwale o
otynkowanie elewacji i uporządko­
wanie otoczenia;
- zainteresować instytucje państwo­
we lub przedsiębiorstwo "Rekla­
ma" urządzeniem na istniejącym
wygrodzeniu ruin Zamku Królew­
skiego wystaw lub estetycznych
reklam - z uprzednim uzgodnie­
niem zamierzonych robót z użyt­
kownikiem.
•
•
•
•
Trudno mi wypowiedzieć, z jak wielkim zado­
woleniem przeczytałam w "Stolicy" wiadomość
o powstaniu "Komitetu do spraw życzliwości",
Trzeba mieć za sobe, tak jak ja, 8 lat smutnych,
cierpkich doświadczeń wspólnego mieszkania, by
zrozumieć cał� doniosłość zagadnienia wzajemnej
życzliwości ludzkiej,
I wydaje mi 'Się, że w pracach KomHetu do
spraw życzliwości poczesne miejsce zajmie krze­
wienie elementarnych zasad kultury współżycia.
Ileż konfliktów z najbłahszych nieraz przyCl:yn,
dramatów, ba, tragedii powstaje w wyniku nie­
kulturalnego zachowania się współlokatorów I Kar­
diolodzy wiele wypadków zawału serca, koń­
c!zęcych się nieraz przedwczesnym ,zgonem, przy­
pisują skutkom zatargów na tle wspólnego miesz­
kania, wspólnej używalnośoi kuchni czy łazienki.
Mądre i skuteczne krzewienie kultury współży­
cia możne nie dopuścić do wybuchu wisz�cego
w powietrzu konfliktu, gdy dotrze do pokładów
dobrej woli ludzkiej, do rozsędku i może spra­
wić, że stosunki mieszkaniowe ułoż� soję w znoś­
ny sposób, bo przecież odrobina nawet kultural­
nego zastanowienia się wystarczy, by wspólne
mieszkanie nie było piekłem.
Nie tylko ja, ale na pewno i tyS'i�ce innych osób
będę szukały w "Stolicy" delszvch wiadomości o
tak pożytecznej instytucji, jak� będzie niezawod­
nie Komitet do spraw życzliwości.
Halina Bogacka
nauczycielka
Odpowiedzi Redldfcji
P. WITOLD 'WIĄCZEK. Nadesłane uwagi
zamieścimy w rozmiarach odpowiadających
wadze zagadnienia.
P. GERALD DENLEY - COVENTRY, AN­
GLIA. Zgodnie z Pańskim listem wysłaliśmy
wspomniane sześć egzemplarzy nr 47 "Stoli­
cy".
P. A. MALINOW - PRACOWNIK GAZE­
TY "ISKRA LENINOWSKA" REJONU SAS­
SOWSKIEGO (ZSRR). Ogród Saski w War­
szawie powstanie swe zawdzięcza królowi
Polski Augustowi II, z dynastii saskiej. Dla
publiczności został otwarty w dniu 27 maja
1727 roku i odtąd nazwany jest Ogrodem Sa­
skim. Nazwa ta więc nie ma nic wspólnego
z nazwą miasta Sassowo.
P. MITCHELL KOWAL - 4548 AMBROSE,
HOLLYWOOD 27. Czyniąc zadość Pańskiemu
życzeniu wysłaliśmy odpowiedni numer "Sto­
licy".
P. BOGUSLAWA C. Po dokładnym zbadaniu
poruszonych faktów nadesłane wnioski i pro­
pozycje wydrukujemy.
REDAKCJA: Warszawa 11, ul. Marszałkowska 8.
Telefon 21-50-58 (centrala). Redaktor naczelny -
Leszek Wysznackl. Zespół: Anna Bańkowska.
KTystllna Dqbrowska - sekretarz redakcji, Hen­
Tyk surko, DobroM/aw Koble/skl, KTlIstllna Knll­
takowa. Tadeusz Kur. Marek Sadzewlcz, Jacek
Sielski. Zbyszko Slemaszko, Janusz Smooorzew­
ski. Stefan Strzalkowskl. Teofil SlIoa. Opraco­
,wanle graficzne .- Maksymlllan Ka/utnll. Redak­
tor techniczny - Zbigniew GrZllbowskl. Korekta:
Janina Teslawska I Jerzy Jf'!zlerskł. Wydawca:
Warsz. Wydawn. Prasowe RSW "PRASA", War­
szawa, ul. Foksal 16. 'l'el. 6-25-21. 6-46-30 1 6-46-21.
Prenumerata krajowa kwartalnie 32,50 zł, pół­
rocznIe 65 zł. rocznie 130 zł. Prenumerata zagra­
nIczna 40 proc. c1rotE'J. Prenumeratę krajową
przyjmują do dnia 15 poprzedzającego miesiąca
UrzędY Pocztowe, listonosze i delegatury "Ru­
chu". ZamówIenia ze zleceniem wYllyłkl za gra­
nicę przyjmuje .. Ruch", \Varszawa, ul. Wlicza 46,
tel. 8-64-81. PKO nr 1-6-100024. Ogłoszenia nrzyj­
mujl\: Biuro Ogłoszeń Warszawskiego wydawnic­
twa Prasowego. WArszawa. ul. Foksal 16. tel.
6-18-53. konto PKO Warszawa 1-6-100307 oraz agen­
cJe i biUl-a o�łoszenlowe w całym kraju. Reko­
plsów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Za­
kłady Drukarskie I Wklesłodrukowe RSW .. Pra­
sa", Warszf:wa: druk str. 1-4 1 21-24 - ZakładY
przy ul. Okopowej 58'72, pozostałych - Z'akłady
pczy ul. Marszałkowskie:! S:5. Zam. 1974. S-68.
		

/stolica1962_nr_01_7.01_s_24.djvu

			WARSZAWA NA STAREJ FOTOGRA II 2 (251)
I
..
J
..
--
...
�
�
- ,
\.
'j.
\
.....
.....
�
...
.. -
-
•
.....
Warsztaty naprawy samochodów przy ul. Leszno 25 na wprost ul. Karmelickiej.
Grupa pracowników firmy z właścicielami - rok 1909.
TADEUSZ ZAŁUSKA
WIOSNA MOTORYZACJI
Firma "Komecki i Perrodin" była jedną
z pierwszych w Warszawie, która napra­
wiała automobile (na ul. Królewskiej by­
ły jeszcze warsztaty Skarzyńskiego). Mieś­
sila się ona na posesji znanego fabrykan­
ta luksusowych powozów i innych Rojaz­
dów konnych Reutla. Posesja miała
kształt wydłużony i składała się z dwóch
podwórzy. Od ulicy Leszno niemal na
wprost ul. Karmelickiej miała dużą, że­
lazną bramę otwartą na pierwsze podwó­
rze, z lewej strony były biura, z prawej
magazyny, boksy powozowe; przez bramę
poprzecznej oficYQY wychodzlto się na
drugie podwórze, gdzie z prawej strony
były warsztaty naprawcze samochodów,
z lewej budynek mieszkalny na pierw­
szym piętrze, a na parterze warsztat wul­
kanizacyjny; w dalszej kolejności po­
mieszczenia na warsztaty powozowe, la­
kiernia itp.
Zdjęcie zostało dokonane przed warsz­
tatami samochodowymi przy samochodzie
marki "Pipe" . Zgrupowali się tutaj robot­
nicy z właścicielami firmy, a m.in. na
samym środku Francuz Perrodin (w bi­
noklach, ? czarnym wąsem), z lewej je­
go strony Komecki, w sportowej białej
czapce, siedzi przy kierownicy, a obok
Perrodina z prawej strony, dusza i ser­
ce warsztatów - młody mistrz Henryk
Choiński (twarz smagła, w wyrazie ostra,
wpatrzony w aparat); pozostali to robot­
nicy, fachowcy warsztatowi (m.in. patrzy
na nas z fotografii twarz mistrza kowal­
skiego, o cienkim nosie i bystrym spoj­
rzeniu o.raz z rzadkim wydłużonym wą­
sem, stoi za Komeckim) wielu szoferów
młodzież pomocnicza, pr�ktykanci i chłop�
ey na posyłki (Siedzą). Wszystko to brać
�obotnicza dawnej starej Warszawy, nie­
Jednokrotnle w�bitni fachowcy-praktycy
w swym zawodzie.
Warsztaty, początkowo zakrojone na
drobne naprawy, z czasem nastawlly się
na szerszy ich zasięg. Dokonywano tu wyta­
czania cylindrów, obróbki tłoków, precy­
zyjnych części rozdzielczych, frezowania
trybów itp. oraz ogólnego remontu. Po­
·siadały działy: kowalski, ślusarski, obra­
biarkowy, monterski, własny warsztat
STOLlCAz4
wulkanizacyjny. Remontów. odświeżania
i nawet budowy karoserii dokonywała fir­
ma Reutel, której kariera kończyła się,
wobec zmniejszającego się eksportu po­
jazdów za granicę, a w kraju z powodu
zmniejszającej się zamożności ziemiańskiej
i oszczędności rodzln magnackich. Klien­
tela warsztatów rekrutowała się przeważ­
nie z rodzin mieszczańskich nowobogac­
kich i sfer przemysłowych. Pierwszego
"Fiata" włoskiego, B-cylindrowego, spro­
wadziła zamożna rodzina Michała i Ed­
warda Bersonów z Alei Ujazdowskich.
Pokazał się też i nowy "Ford". Były też
wypadki stawiania do remontu bardzo
przestarzałego typu maszyn. Takim był
samochód hr. Pusłowskiego, sprowadzony
gdzieś z zapadłego kąta Polesia. Wysoki,
krótki, pękaty, miał koło zamachowe
o średnicy co najmniej metra. Pusłowski
wchodził do auta za pomocą podstawio­
nego dwustopniowego stołka i wyjeżdżał
z bramy firmy, przy wielkim huku mo­
toru i skokach samojazdu. owacyj me
żegnany przez załogę warsztatów, a ry­
kami i gwizdami, zebranej na ulicy Le­
szno, gawiedzi ulicznej. Były więc to czasy
nic spotykanych dzisiaj ludzi l maszyn­
ekscentryków.
Podobne warsztaty musiały więc posiadać
uzdolnionych rzemieślnikÓw samochodowych.
Sprowadził tedl-' perrodln d:deslęciu młodych
meChanikÓw z Francji. celem praktycznego
obznafmterua naszych rzemieślników z facho­
wą obsługą samochod6w. kt6rych nowe kon­
Itrukcje szły milowymi krokami naprzód we
Francji i Innych państwach kontynentu eu­
ropejskiego i amerykańskiego.
Warsztaty .. Komecki i Perrodln" posiadały
jednak w Iwym zespole pracownik6w. jak pi­
sałem tu wytej. b. Zdolnego I energicznego
mistrza Henryka Cholńsklego. Wspominam
o nim tei { dlatego. te o Ile dało mi się sły­
Izeć. był on p6tniej w Polsce mistrzem na
zawodach automobllo.wych. czy tei motocyklo­
wych. Przed objęciem stanowiska w firmie.
praktykował podobno we Francji. skąd oczy­
wiście wvnióst jak nu tamte cz.asy. doskonałą
znajomość fachową konstrukcji sarnochodu w
og6le.
Kończąc te wyjaśnienia do zdjęć, czy­
nię to z umiłowania "tamtej" Warszawy
i jej ludzi, którzy umieli nie tylkO "prze­
mijać z wiatrem", lecz trwałymi głoska­
mi swego życia zapisali się w historii
swojej stolicy.
liR)'CINf OKjENKO
STOLICY
Pod redakcjlJ
EUGENIUSZA 2VTOMIRSKIEGO
MARIA SZYPOWSKA
SYNOWIE
WIELROSCI
Spiący snem wojowników
wspierają skroń na pięści,
oddychają ciężko jak ziemia.
Milczenie krzyczy nocą.
Rosną ogromne bitwy_
Lopocą gluche chorągwie .
Spiącym upływa krew •
Pierś mają snem zranioną,
ale nie wiedzą o tym,
gtną pobici przez wielkość,
która umiera w nich.
Wyzwolone od krajobrazów
miasto przez sen warczy
i - jak lwica strucl"OTl:l -
leb kładzie na tarcztl herbowej.
A kiedy wstają rano
i bieQ1l4 po mleko,
nie wiedzą, że nad nimi
dllue płOWI/ kark.
Anioły, aniolll w tramwaju
husarzom spawają skrzydła,
podają, ich dłoniom stwardniałym
płomień acetlllenu i miecz,
dobry, pożywny razowiec,
wódkę ostrą jak nóż.
Krzyczeli pijani woźnice
i koń pija'!lI ich wiózł.
"Spłyń na nasze czoła,
bo jeste'my .ami,
umęcuni snami
- zawołaj!"
,
-
,
,
�
1
-
....
i
,
•
l'
..
..
•
'lO
-,.
ł
I •
1